Gazeta Wyborcza Taty – Jarek, widziałeś notkę w Wyborczej? - zapytał
tata. I tak to się zaczęło w 2004 roku.
Tata dał mi Wyborczą, patrzę - biją
Rekord Guinness’a w grze na gitarach. Coś niesamowitego – pomyślałem wtedy. Szybko
skrzyknąłem kumpli i samochodem pojechaliśmy do Wrocławia.
Dzień bicia rekordu...
Wchodzimy na Rynek, a tu mnóstwo ludzi z gitarami. Czułem już adrenalinę, te emocje...
Było w miarę ciepło, nie padało. Zaczęliśmy grać. Grałem z takim ‘uśmiechem’ i
uczuciem jak nigdy. Niesamowite grać w tyle osób ten sam utwór. Rekordu nie pobiliśmy,
ale poprzysiągłem sobie, że za rok też pojadę...
Rok 2005 – ‘bluesowy pociąg’
na trasie Wałbrzych – Żarów – Wrocław dojeżdża do Wrocka, a w nim gitarowi zapaleńcy
z mojego liceum – a także, poznane w pociągu osoby :D. Podczas przechadzki po
Wrocławiu doznałem SZOKU!
– Jarek jesteś na plakacie!
Nie wierzyłem
własnym oczom, ale to byłem Ja. Do tego z moją tabliczką ‘Hey Joe It's Żarow’
:D. Poczułem się dumny. Ale jeszcze większą dumę poczułem, kiedy Leszek wywołując
ze sceny kolejno miasta – ‘Czy jest Wrocław? Czy jest Kraków? Czy jest Warszawa?’,
w pewnym momencie powiedział – ‘Widzę, że Żarów też jest! Pozdrawiam’ :D.
Nie wyobrażacie sobie mnie w tamtej chwili... I znów graliśmy, i znów się nie
udało :P.
Aż nadszedł rok 2006.
Tragedia. Nie ma dobrych połączeń.
PKP usunęło ‘z planu’ kilka idealnych połączeń – tych sobotnich. Na dodatek, ludzie
nie chcą jechać na GRG bo – gitary im zamokną :(.
Ale ja jestem twardy...
Jedziemy z kumplem do Wrocka. Po drodze chmury, ale w Żarowie powoli się przejaśniało.
W duchu modliłem się o poprawę pogody, wiedziałem, że od niej może zależeć wszystko...
Kiedy dojechałem na Rynek kamień spadł mi z serca. Ujrzałem mnóstwo ludzi z Gitarami.
Na oko było ich... 1581 :P.
Szybkie podstrojenie gitar ...pod fontanną, posłuchanie
Wojtka Pilichowskiego. ...Przyjrzenie się ekipie z Radomia ;) i pod scenę. Ciężko
wejść. Coś jest nie tak. W końcu docieram pod barierki ...lecz mało widzę. Wdrapuję
się na śmietnik ;) i... dech mi zaparło z wrażenia! Ile ludzi z gitarami! A ile
obserwuje! :D Widzę też znajome twarze z poprzedniego bicia rekordu :D.
Nie
da się opisać moich ‘uczuć’ w czasie gry. ...W pewnym momencie spojrzałem w niebo
i nad naszymi głowami ujrzałem na nim wielką dziurę w chmurach! Jimi załatwił
u ‘Szefa’ pogodę :). Moment ogłoszenia wyniku... 1572! Tak! Oh, Tak! Czekałem
na to 2 lata. Dopiero za ‘moim’ 3-cim razem udało się pobić ten Rekord!
Niestety,
PKP postarało się o to, że musiałem wcześniej wracać do domu :(.
Ale wracałem
szczęśliwy i z wieloma planami na następne lata...
THANKS JIMI! THANKS LESZEK!
THANKS WSZYSTKIM! :D
Jarek
Tokarski [maj 2006 r.]