Deszcz...
Gazeta Wyborcza Taty
Z gitarą za pan brat
I Zlot Fanów GRG w Bochni
Blues odwiedził Bochnię...
Koncert w deszczu...
Koncert z wywiadem
Listopad w Spiżu
Liverpool...
F3 w Alibi
Tygmont
Zwariowany Weekend -
     TFJ 2009

Zaszczytne Drugie Miejsce
Wielka Majówka Asi O.

Jeżeli nie wstydzicie się okazać prawdziwych uczuć i chcecie przelać je 'na papier' – tu możecie umieszczać swoje opowiadania i wiersze...
>> zobacz

Wychodząc na przeciw ogromnemu zapotrzebowaniu naszego społeczeństwa, na VIII Zjeździe KC FCLC, Komitet Centralny naszej Partii podjął uchwał o utworzeniu nowego działu – Recenzje płyt gitarowych... >> zobacz

Jeżeli gracie na jakimkolwiek instrumencie, śpiewacie, macie zespół lub w samotności piszecie piosenki – my to umieścimy na naszej stronie... >> zobacz

Listopad w Spiżu...

W dniu wczorajszym [18 listopada br.] miałam możliwość uczestniczyć w legnickim koncercie – Leszek Cichoński & Tim Mitchell.

Na początek Leszek zagrał dwa utwory, następnie na scenę wywołany
został – Tim. Od pierwszych dźwięków gitary – można było poczuć, że czeka nas jeden z ciekawszych koncertów. Sama postać Mitchell'a już wywoływała dreszczyk emocji, a kiedy otworzył usta – usłyszeliśmy zadziorny, przyjemny głos czarnego mężczyzny.

Leszka tego wieczoru odebrałam inaczej – jakby nie ten sam gitarzysta. Grał jak zawsze wyśmienicie, ale tym razem była w tym jakaś – dzikość lwa :). Solówki z lekką nutą wyrafinowanego rocka i ta melodyjność, która dla mnie ma ogromne znaczenie przy tym instrumencie. Wtedy zawsze pozwala mi odnaleźć treść w nutach. Myślę, że nie opadły jeszcze emocje po zakończonej dzień wcześniej trasie z Zazą. I dobrze. Bo grał inaczej i z jeszcze większą 'przyprawą' w nutach.

Robert Jarmużek tego wieczoru naprawdę pokazał na co go stać. Zawsze zbiera burzę oklasków, ale podczas wczorajszego koncertu zadziwił samego Tim'a. Wyłam :), klaskałam i krzyczałam – Brawo Robert!

Tim tańczył, a publiczność razem z nim [to już tradycja w tym klubie]. Zaczepiał miło widzów. Był moment, że na chwilę zabawił się w basistę – poprosił gitarę od Dawida i poleciał w dźwięki razem z resztą muzyków. Były bisy, oklaski do opuchnięcia rąk.

Wybrać się na taki koncert to świetny pomysł, aby oderwać się od codziennych spraw
i dać porwać się tak znakomitym muzykom.

Beata [Legnica, listopad 2008 r.]