Deszcz...
Gazeta Wyborcza Taty
Z gitarą za pan brat
I Zlot Fanów GRG w Bochni
Blues odwiedził Bochnię...
Koncert w deszczu...
Koncert z wywiadem
Listopad w Spiżu
Liverpool...
F3 w Alibi
Tygmont
Zwariowany Weekend -
     TFJ 2009

Zaszczytne Drugie Miejsce
Wielka Majówka Asi O.

Jeżeli nie wstydzicie się okazać prawdziwych uczuć i chcecie przelać je 'na papier' – tu możecie umieszczać swoje opowiadania i wiersze...
>> zobacz

Wychodząc na przeciw ogromnemu zapotrzebowaniu naszego społeczeństwa, na VIII Zjeździe KC FCLC, Komitet Centralny naszej Partii podjął uchwał o utworzeniu nowego działu – Recenzje płyt gitarowych... >> zobacz

Jeżeli gracie na jakimkolwiek instrumencie, śpiewacie, macie zespół lub w samotności piszecie piosenki – my to umieścimy na naszej stronie... >> zobacz

'Liverpool' w urodzinowy wieczór.

Jeszcze jestem pod wrażeniem koncertu i dlatego szybko spisuję myśli, bo pamięć mam zawodną.

To, że zaczęło sie z opóźnieniem dosyć dużym to chyba normalne, zdążyliśmy się przyzwyczaić. Zresztą granie klubowe ma swoje zwyczaje i trudno wymagać grania od–do.

LC przywitał gości.
Ooo! Brak słynnych czarnych, skórzanych spodni – co to ma znaczyć ??? :) Ale jest w koszulce z logo Przystanku Woodstock 2008 [prowadził tam warsztaty].
Zaczęli w składzie: W. Krakus [bas], R. Jarmużek [klawisze], Ł. Sobolak [perkusja], Leszek (gitara)

Na pierwszy ogień 'Revolution'. L.C. widać w dobrym humorze i w dobrej formie muzycznej, ciągnie solówki aż miło. Jako, że impreza jest urodzinowa, na widowni cala rodzina Leszka. Nie wypada nie skorzystać. ...Leszek poprosił na scenę syna Radka. 'Oni zaraz przyjdą tu', zabrzmiało bardzo świeżo w wykonaniu tandemu rodzinnego.

Zmiana na basie. Na scenę wchodzi David Price. Tym razem Leszka kompozycja 'Thanks Jimi'. Wiele razy to słyszałem, ale jak zagrał wspólnie z synem Radkiem, to utwór zabrzmiał na nowo. Dawali ostre dialogi na dwie gitary.

Na scenie jest Tim Mitchell. Zaczynają w stylistyce bluesowej. Tim, to silny i mocny głos. Widać, że ma w sobie dużo energii. Po chwili nawiązuje kontakt z publicznością.
Pojawiają się wspólne śpiewy.

W następnym standarcie 'Kansas City', oprócz rozbudowanych partii solowych muzyków, dołączył wokalista demonstrując solidny warsztat wokalny. Kolejny blues, w którym Tim pokazał klasę. Parę fraz zaśpiewał bez mikrofonu. Słychać było bardzo dobrze. Kilkakrotnie wspiął się bez trudu na wysokie rejestry głosowe. Naprawdę brzmiały świetnie!
Następnie coś z Hendrixa. Leszek pomachuje wiosełkiem. Wymiata aż miło.

Przerwa.
W blasku licznych fleszy zebrani przyjaciele Leszka odśpiewali solenizantowi głośne – 100 lat! Ja w imieniu FCLC, również złożyłem życzenia.

Po przerwie, usłyszeliśmy znany numer z klasyki 'Tak blisko, tak daleko'. Leszek dedykuje go swojej Rodzinie. Piękna solówka. Widać, że emocjonalnie zaangażował się w jej odegranie. Jest także utwór 'Voodoo Chile'. Zawsze się dziwie, że za każdym razem brzmi inaczej i ciekawiej.

I chociaż w Liverpoolu akustyka nie powala, to jednak całość brzmiała poprawnie. Dźwięki instrumentów wyważone, ładna partia bębnów w wykonaniu Sobolaka. LC, trochę pobawił się niskimi, basowymi dźwiękami – brzmiało ostro i drapieżnie, by za chwilę powrócić do normalnych dźwięków z efektownym zakończeniem.

Na scenie ponownie –Tim.
Widać, że naprawdę daje z siebie bardzo dużo. Energiczny na scenie i pod sceną także :). Pokazywał, że nie obce mu są podstawy ruchu scenicznego.
Zaczyna się 'Giorgia' – piękna ballada znana z wykonania Ray Charlesa. Tim, także zaśpiewał ją wyjątkowo, a przy tym cudne klawisze w tle. Nad całością delikatnie akompaniowała gitara Leszka. Tim pokazał, że naprawdę jest dobrym wokalistą. Kręcił karkołomne piruety głosowe. Od bardzo niskiego tonu, do bardzo wysokiego. Świetne wokalizy – BRAWO!

Leszek, zapowiedział ostatni numer. Zszedł ze sceny by pod nią, wśród ludzi pociągnąć po strunach że HEJ! Brawa!
Ale jeszcze nie koniec tego wieczoru utwór z repertuaru Jamesa Browna. W pewnym momencie Tim, wziął bas od Davida P. i pojechał na basie! W tym momencie pojawiała się wątpliwość? – Czy jest dobrym basistą, czy dobrym wokalistą ;)?
Oczywiście w obu odsłonach pokazał się świetnie. Owacja zasłużona.

I tak już trochę po północy, Leszek podziękował przybyłym gościom, którzy pojawili się na urodzinowym koncercie.

Część oficjalna została zakończona. Co dalej się działo, to juz Leszka tajemnica. Jeszcze raz wszystkiego Najlepszego!

Janusz Szmat [Wrocław, 25 listopada 2008 r.]