Deszcz...
Gazeta Wyborcza Taty
Z gitarą za pan brat
I Zlot Fanów GRG w Bochni
Blues odwiedził Bochnię...
Koncert w deszczu...
Koncert z wywiadem
Listopad w Spiżu
Liverpool...
F3 w Alibi
Tygmont
Zwariowany Weekend -
      TFJ 2009

Zaszczytne Drugie Miejsce
Wielka Majówka Asi O.

Jeżeli nie wstydzicie się okazać prawdziwych uczuć i chcecie przelać je 'na papier' – tu możecie umieszczać swoje opowiadania i wiersze...
>> zobacz

Wychodząc na przeciw ogromnemu zapotrzebowaniu naszego społeczeństwa, na VIII Zjeździe KC FCLC, Komitet Centralny naszej Partii podjął uchwał o utworzeniu nowego działu – Recenzje płyt gitarowych... >> zobacz

Jeżeli gracie na jakimkolwiek instrumencie, śpiewacie, macie zespół lub w samotności piszecie piosenki – my to umieścimy na naszej stronie... >> zobacz

Deszcz...

'Thanks Jimi Festival' – Gitarowy Rekord Guinnessa (GRG) to impreza, której pomysłodawcą jest gitarzysta z Wrocławia - Leszek Cichoński. Organizowana jest od 4 lat. Z roku na rok przyciąga coraz więcej ludzi... i to dobrze, bo taka jest idea GRG. Tu przychodzi się nie tylko po to, aby zagrać Hey Joe – hymn tej imprezy, ale również po to, by poczuć tę wyjątkową siłę, magię, która unosi się nad wrocławskim Rynkiem.

Twórcy tego wydarzenia już od stycznia ostro zabierają się do pracy. Myślą o wszystkim i o wszystkich, aby z roku na rok mogło porwać swoją magiczną atmosferą więcej naszych dusz i unieść je do nieba...
Jest przy tym tyle drobniutkich, drobnych i tych wielkich spraw do przepchnięcia, że należy tylko podziwiać konsekwencję, upór, pasję i ogromną wytrwałość jego pomysłodawcy. Podziwiać, że daje sobie z tym radę, że jest w stanie to wszystko opanować i nadać właściwy bieg.

Ostatni tydzień kwietnia.
Wszyscy Ci, którzy znali się się na pogodzie oraz wszyscy Ci, którzy myśleli, że się znali :) przepowiadali, że 1-go maja pogoda przywita nas deszczem. To powodowało tylko, że zaczynały pojawiać się obawy ze strony organizatorów, że coś, co nie było już zależne od nich, mogło zniweczyć tyle włożonej pracy.

Wczesny ranek 1-go maja.
Widok z okna nie uskrzydlał, utwierdzał tylko, że...no właśnie, jak to się dzieje, że wszystkie złe prognozy zawsze się sprawdzają, natomiast te dobre, rzadko. Mimo wszystko byłam pewna, że każdy kto szedł tego dnia, bądź jechał na wrocławski Rynek był pełen wiary, że to właśnie w tym dniu będzie ten właściwy czas. Wbrew deszczowej aurze... Czas, że wszystko może się udać .

Napięcie rosło.
Powoli zbliżała się godz. 15-ta...Niebo nadal zachmurzone. Liczba gitarzystów, wciąż nie była wystarczająca, ale tylko do tego, aby został pobity Rekord. Bo tak naprawdę było ich niewiarygodnie dużo. W którą stronę się nie spojrzało, widziało się tylko ludzi z gitarami. Małych i tych dużych, młodych i tych trochę starszych. Przedział wiekowy miał dużą rozpiętość. Przeciskając się przez tłum, z trudem można było znaleźć miejsce, z którego dobrze byłoby zobaczyć wszystko. Człowiek przy człowieku, gitara przy gitarze. W tym roku nawet maluchy z wielką trudnością znajdowały miejsce, dla swoich szaleństw.

Na scenie Marek Raduli z pięknym solo w kompozycji Leszka Cichońskiego 'Thanks Jimi'. Co niektórym zaparło dech w piersiach. Wokół tylu znajomych muzyków: Wojtek Pilichowski, Egon Poka, Artur Lesicki, Wojciech Hoffman, Krzysztof Misiak i wielu innych gitarzystów... oraz dziennikarzy. Nawet Prezydent Wrocławia – Rafał Dutkiewicz, postanowił przyłączyć się do tej 'zwariowanej karuzeli'. Chyba podświadomie czuł...że w tym roku musi się udać. Jak to mówią - do trzech razy sztuka.

Chodniki wciąż były mokre od deszczu.
Niebo nadal pełne chmur, obawy wszystkich przed ponownym zmoczeniem... Nagle, na zegarze wybiła 16-ta, w tym samym momencie odegrane zostało 'Hey Joe ' Lecz... okazało się, że to wykonanie nie zostało zarejestrowane. Po chwili więc, Leszek ogłosił krótką próbę – ostatnią rozgrzewkę przed finałem.

Atmosfera robiła się coraz bardziej dramatyczna.
Parę minut po 16 – tej, słońce poczuło 'siłę' gitarzystów. Pokonując grubą warstwę ciemnych chmur, zaświeciło swoim pełnym blaskiem. Tym samym, wskazało drogę zagubionym w ogródkach i w zaułkach miasta 'przyjezdnym gitarom'. Uświadomiło wszystkim, że to już ostatnia chwila, aby się zarejestrować i przyłączyć do większości.

Ponownie został odegrany hymn... Uwaga... tym razem była to liczba...1581 GITAR! Ogólne porażenie. Kto nie był, to nigdy nie wyobrazi sobie jakie to emocje i siła. W tym momencie każdy z nas miał ochotę krzyknąć – Yes! Yes! Udało się!
Kolejny dowód na to, że przy silnym uporze, a przede wszystkim mocnej wierze, nawet te szalone pomysły mają szansę odnieść sukces. Gitarowy Rekord Guinnessa jest świetnym tego przykładem. Na usta ciśnie się tylko jedno – THANKS JIMI ...za to, że nadal inspirujesz ludzi do robienia tak wspaniałych rzeczy.

Słońce nadal świeciło mocno.
Na wrocławskim Rynku, wciąż było pełno ludzi. Na scenie kolejni muzycy: Clas Yngstrom, Rudy Kronfuss, Dariusz Kozakiewicz, Hiram Bullock, Leszek Cichoński – Guitar Workshop, który jak zawsze był w świetnej formie. Zagrał między innymi So Close So Far Away – utwór o niezwykłej głębi i cudnej barwie. Zawsze wzbudzał we mnie wielkie emocje. Tym razem było tak samo – ciepło i pięknie.

A ja? Ja powoli wracałam do swoich spraw. W drodze do domu zamyśliłam się na długo... Po chwili już wiedziałam, a właściwie byłam pewna, że każda z osób, która była 1-go maja na wrocławskim Rynku, zatrzyma w pamięci klimat tego majowego święta. Ta impreza grzeje serca na długo. To emocje, które szybko nie stygną.

Do zobaczenia za rok i Thanks Jimi! Dzięki, że jak zwykle byłeś z nami.

Beata [Legnica, maj 2006 r.]