Joe
Bonamassa
You & Me
Provogue
– 2006, TT: 50:19
www.jbonamassa.com
Trzeba przypomnieć, że tego artystę odkrył dla nas Wojciech Mann w czasach,
kiedy Program III Polskiego Radia był jeszcze na dobrym poziomie.
Pierwsza
płyta Bonamassy 'A New Day Yesterday' wywołała u mnie podejrzenie manipulacji
– większość nagrań to covery, słabsze nagrania to kompozycje lidera, a
ponadto płyta została nagrana z pomocą takich muzyków jak Leslie West, Rick
Derringer, Gregg Allman. Druga studyjna płyta 'So, It's Like That' potwierdziła
moje obawy – to słabsza płyta zmierzająca w stronę popu. Dopiero CD 'Blues
Deluxe' przekonał mnie do tego artysty.
Bonamassa lubi klasykę.
Na płycie 'Had To Cry Today' umieścił nagranie 'The River', które kojarzy
mi się z utworem 'When The Levee Breaks' z czwartej płyty grupy Led Zeppelin.
Na nowej płycie 'You & Me' gra Jason Bonham – wykonują m.in. 'Tea For
One' znany z płyty 'Presence' Led Zeppelin. To dosyć ryzykowny pomysł – ta
wersja nie podoba mi się. Zarejestrowano to być może pod presją Jasona Bonhama,
zaangażowano innego wokalistę (w tej roli współpracujący z Jasonem śpiewający
gitarzysta Doug Henthorn) i próbowano dogonić oryginał. Daremne wysiłki –
poziom oryginalnej wersji Led Zeppelin nie został osiągnięty.
Na płycie
'You & Me' rażą mnie orkiestrowe produkcje, za które odpowiada Jeff Bova
– zwłaszcza w utworach 'Asking Around For You' i 'Tea For One'. 'So Many Road'
to chyba najlepszy kawałek na tej płycie, ale np. 'Bridge To Better Days', 'I
Don't Believe' czy 'Your Funeral And My Trial' mogą zadowolić zwolenników szybszych
rytmów. W tym ostatnim z wymienionych utworów pojawia się harmonijka ustna
– to rzadkość na płytach Bonamassy. Gra prawdziwy młodziak – 12-letni
LD Miller. I on jest chyba największym odkryciem tej płyty.
Joe Bonamassa
zapowiadał na nowej płycie ostre granie, ale przesadził z tą zapowiedzią.
Efekt wywołał moje lekkie rozczarowanie. Narzekam, ale właściwie płyta jest
dobra, chociaż nie przewyższa poprzednich produkcji. Narzekam, bo po wspaniałych
koncertach Bonamassy w Ostrowie liczyłem na więcej. Te koncerty pokazały klasę
artysty. Powracają wspomnienia, powracają emocje, ale również żal, że była
tak marna frekwencja.
Nie znam powodów, dla których Bonamassa rozstał
się z towarzyszącymi mu do ubiegłego roku muzykami [Eric Czar i Kenny Kramme],
nie odczuwam po wysłuchaniu tej płyty specjalnych wrażeń. Może na koncertach
będzie inaczej – towarzyszą mu inni muzycy niż ci, których zaangażowano
do nagrania płyty 'You & Me'. Mam nadzieję, że będziemy mogli wkrótce
przekonać się o tym w Polsce.
Dla mnie najlepszą płytą Bonamassy pozostaje
'Blues Deluxe'. StS
1. High Water
Everywhere – Charley Patton
2. Bridge To Better Days – Joe
Bonamassa
3. Asking Around For You – Joe Bonamassa / Mike Himelstein
4. So Many Roads – Paul Marshall
5. I Don't Believe
– Don Robey / Manuel Charles
6. Tamp Em Up Solid – Ryland
Cooder
7. Django [Inspired by 'Vous Et Moi'] – Robert Bosmans
/ Etienne Lefebvre
8. Tea For One – Jimmy Page / Robert Plant
9. Palm Trees Helicopters And Gasoline – Joe Bonamassa
10. Your
Funeral And My Trial – Sonny Boy Williamson
11. Torn Down – Joe Bonamassa
/ Gregg Sutton
Joe Bonamassa – guitars and vocals
Jason Bonham
– drums
Carmine Rojas – bass
Rick Melick – piano, organ and tambourine
Pat Thrall – add. guitar on 'Bridge To Better Days' [on left and second solo]
Jeff Bova – orchestration and programming
Doug Henthorn – vocals on 'Tea
For One'
LD Miller – harmonica solo on 'Your Funeral And My Trial' [12 year-old
harmonica phenom]
powrót
Dimitar
Božikov
Guitarland
D&B
Manufactured – 2005, TT: 45:55
www.dimitarbozikov.com
Macedonia, to wspaniały kraj z bogatym dziedzictwem kulturowym i utalentowanymi
muzykami. Dimitar Božikov to zapewne najwspanialszy 'towar eksportowy' tej części
Europy – a jeżeli istnieje jakakolwiek sprawiedliwość na tym 'bożym łez
padole', to 'Guitarland' powinien szeroko otworzyć przed nim drzwi do tego Świata...
I dwa zdania o muzyce... Znam dosłownie kilku gitarzystów [i nie ma wśród
nich Vaia :)], których twórczość wywiera 'rozpoznawalny' wpływ na twórczość
kolejnych pokoleń muzyków... Na pewno w pierwszej trójce znajdzie się Jeff
Beck. Niech więc was nie zmyli to, co usłyszycie na płycie 'Guitarland'...
To nie nowe CD Jeffa – to kontynuacja jego 'dzieła'... W przepięknym wykonaniu...
Ten sound, ta melodyka i ekspresja...
Pliki
do posłuchania oraz oryginalna płyta do nabycia wyłącznie >>
tu
Dimitar Božikov – guitars & all other instruments
Jole
Maksimovski – bass [6]
Taci Simonovski – bass [9]
powrót
Leszek Cichoński
Thanks Jimi
Tomi – 2000, TT: 55:42
www.cichonski.art.pl
info o LC
Przypadkowo trafiłem na recenzję płyty Leszka Cichońskiego
– 'Thanks Jimi' zamieszczoną na stronie www.blues.pl
w dziale recenzje [serdecznie polecam lekturę]. Pomyślałem sobie, że na stronie
FCLC powinna się znaleźć informacja o tej znakomitej płycie. Właściwie mógłbym
przepisać recenzję z 'blues.pl' w całości, podpisać się i już, bo w pełni
się z nią zgadzam.
Mam jednak kilka osobistych przemyśleń i uwag, którymi
chciałbym się podzielić.
Na okładce płyty Leszek Cichoński pisze bardzo
osobisty list do J. Hendrixa. Chociaż niektórym, może się to wydawać śmieszne,
zapewniam – NIE JEST! Najlepszym tego dowodem jest muzyka na płycie. Pierwsze
trzy utwory to zupełnie nowe, oryginalne aranżacje znanych utworów Hendrixa.
Solówki Leszka brzmią świetnie i spowodowały, że na nowo odkryłem muzykę
Jimiego. Gra Leszka jest bardzo energetyczna i nie pozwala na dłuższy oddech.
Wszystko wsparte znakomicie grająca sekcją rytmiczną.
Przyznam, że początkowo
drażnił mnie trochę damski głos w utworach 1 i 3. Prawdopodobnie to sprawa
przyzwyczajenia i stereotypu [do tej pory jedynie interpretacje SRV były dla
mnie do przyjęcia]. Po kolejnych przesłuchaniach zmieniłem zdanie. Wokal Aniki
stanowi doskonałe ramy dla obrazu 'namalowanego' gitarą Leszka w 'Voodoo Chile'.
We wspomnianym liście, Leszek pisze o 'Cocaine' (utwór nr 4), która 'zakręciła'
nim i 'odjechał' w solówce. Powiem tak: nie tylko ta solówka kręci. Na płycie
jest ich wiele. Dzięki informacjom na okładce [przy utworach zaznaczona jest
kolejność grania solówek] możemy dokładnie porównywać grę Leszka i Stana.
Zgadzam się z autorem recenzji w 'blues.pl', że solówki Leszka są bardziej
dojrzałe. Tak jest w 'Little Wing' gdzie solo Leszka rozpoczynające się długim
dźwiękiem jest wyraźnym kontrastem dla gry Skibbiego. Jest to jeden z tych
utworów, przy którym można zamknąć oczy i lecieć, lecieć… Zwykle słucham
go dwukrotnie.
Zupełnie nieprawdopodobne jest solo Leszka w ostatnim na
płycie 'Who Knows'. Dla mnie to tutaj właśnie Leszek na chwilę podążył
gdzieś i tylko 'He Knows' gdzie, ale ja za każdym razem zabieram się z nim.
Na płycie są też utwory brzmiące bardziej tradycyjnie [zbliżone do oryginałów]
ale zagrane w nich solówki to pokaz wrażliwości i umiejętności Leszka. Szczególnie
polecam znany nam [uczestnikom GRG] utwór 'Hey Joe'.
Połowa materiału na
płycie to zapis na żywo, co tylko potwierdza znakomity warsztat wykonawców.
Cała płyta jest fantastyczna – może z jednym 'ale': głos S. Skibby’ego
jest wg mnie trochę stylizowany na oryginał (który jest nie do podrobienia)
i to słychać, więc jeżeli to sztuczny zabieg to zupełnie niepotrzebny. Mnie
to trochę przeszkadza. Mój sposób na to jest taki: po zakończeniu płyty odsłuchuję
jeszcze raz instrumentalny
'Thanks Jimi' – utwór jest w klimacie muzyki
Hendrixa, prawdziwa perła na tej płycie, prezentujący możliwości kompozytorskie
Leszka Cichońskiego [w moim przekonaniu zbyt rzadko pokazywane].
Dla mnie
to jest właściwy list Leszka Cichońskiego do Jimi’ego Hendrixa. Płyta dostała
znakomite recenzję za oceanem www.grooveyardrecords.com/leszek.html
oraz wiele nagród pism muzycznych m.in. 'Płyta Roku 2001' czytelników pisma
'Twój Blues' oraz 'Gitara i Bas'. Sławek
1. Foxy Lady – J.Hendrix
2. Purple Haze – J.Hendrix
3. Voodoo Chile – J.Hendrix
4. Cocaine – J.J.Cale
5. Thanks Jimi – L. Cichoński
6. Fire – J.Hendrix
7. Like A Rolling Stone – B.Dylan
8. Hey Joe –
B.Roberts
9. Crazy Horse – L.Cichonski / S.Winfield
10.
Little Wing – J.Hendrix
11. Who Knows – J.Hendrix
GUITAR WORKSHOP:
Leszek Cichoński – guitar
Włodek Krakus – bass
Andrzej Ryszka
– drums
Guests :
Stan Skibby – voc/gitar [1–4, 6–11]
Anika – voc. [1, 3] backing voc. [4]
powrót
John
Broadway Tucker / Leszek Cichoński,
feat. W. Karolak
Come
Together – Live
Omerta Art. – 2003, TT: 01:06:33
www.cichonski.art.pl
www.bluemovierecords.com
info o LC
info o JBT
To jest płyta, która powinna jako pierwsza znaleźć się na
tej stronie – jako coś obowiązkowego do 'zaliczenia'. Leszek Cichoński, Wojciech
Karolak & John 'Broadway' Tucker. Płyta – Live, nagrana w szczecińskim
Clubie 'Free Blues' w 2003. Każdy, kto uwielbia 'Leszkowe' granie, powinien mieć
ją u siebie. Płyta na bardzo wysokim poziomie... 10 znakomitych utworów zagranych
z wielką finezją, a w każdym z nich, gitara to indywidualność. Od pewnego
czasu, jestem pod wielkim wrażeniem 'solówek' tego gitarzysty. Zawsze uwielbiałam
dźwięk gitary, ale dopiero Leszek 'otworzył' mnie na jej barwę. Nadał jej
uroczą melodyjność, śpiewność taką, że słuchając jej, wszystko układa
się dla mnie w jedną subtelną całość.
W każdym utworze można uchem
'wypatrzeć' gitarowy 'rodzynek'. Dlatego, płytę tę słuchać można wielokrotnie,
chociażby dla takich utworów – 'Messing With The Kid', 'Driving Wheel' czy
też 'Call My Job' ...zresztą wszystkie są wyjątkowe. Ta muzyka 'smakuje' zawsze,
nawet wtedy, kiedy odłoży się ją dłużej na półkę. Ja kiedy po nią sięgam,
zawsze mam te same dreszcze... to muza, która nigdy się nie nudzi.
Opisując
'Come Together' nie można pominąć barwy głosu J. 'Broadway' Tuckera – dynamiczna,
charakterystyczna dla bluesa – 'chicagowska chrypa' :). Wojciech Karolak 'jak
zwykle' mile zaskoczył wspaniałą formą. Całość brzmi wyśmienicie. Jest
to płyta, która powinna znaleźć się u każdego, kto wrażliwy jest na wyjątkową
muzę.
Szczerze ją wszystkim polecam. Beata
John
'Broadway' Tucker – vocals
Leszek Cichoński – guitar
Wojciech Karolak
– Hammond organ
Jim Norris – drums
David Price – bass
powrót
Devil
Blues
Demo-cratic Session
... – 2006, TT: 46:44
www.devilblues.com
Na wkładce debiutanckiej płyty grupy Devil Blues zapisano:
'Nagrań dokonaliśmy w studio Rembrandt Polskiego Radia Białystok
w marcu i czerwcu 2005. Materiał zawarty na tej płycie z założenia
miał nam posłużyć jako przepustka na festiwale bluesowe i inne
imprezy muzyczne. Ostateczny rezultat przekroczył jednak nasze
oczekiwania i postanowiliśmy owy materiał wydać.'
Wydanie tej płyty to bardzo dobry pomysł. Nic dziwnego, że z
taką przepustką grupa była i jest zapraszana na szereg festiwali.
Nie dziwi też fakt, że ich udział w festiwalach zaowocował również
szeregiem nagród – na koncertach poznano i doceniono wartość
zespołu.
Płytę rozpoczyna standard 'Before You Accuse Me'. To dobry początek,
bo znając wykonanie tego standardu np. przez Creedence Clearwater
Revival z 1970 r. lub Erica Claptona z 1989 r. można stwierdzić,
że Devil Blues wykonał to po swojemu, bez kompleksów i efektownie.
Kolejne nagranie 'Dream (Come Back To Me)' to długi, ponad 11-minutowy
kołyszący numer, którego twórcą jest Sebastian Kozłowski. Tutaj
umiejętności autora i gitarzysty w jednej osobie, wspieranego
subtelną grą Przemysława Zalewskiego obsługującego instrumenty
klawiszowe, są szczególnie widoczne. Następna kompozycja lidera
to 'Tell Me'. W niej grupa swobodnie porusza się w charakterystycznym
teksańskim brzmieniu.
Czwarte nagranie to instrumentalne 'Sounds Of Freedom' (dedykowane
tajemniczej osobie o inicjałach W.K.), które jest jakby prologiem
do kolejnego: atrakcyjnego 'Come Fly With Me' autorstwa Sebastiana
Kozłowskiego i Krzysztofa Gorczaka. 'Come Fly With Me' to kompozycja,
która powinna trafić do szerokiego grona odbiorców – to utwór
przebojowy, który zadowoli nie tylko fanów bluesa.
Zrobiłem mały eksperyment: odsłuchałem kolejno 'Sounds Of Freedom'
(Devil Blues), 'Come Fly With Me' (Devil Blues) i kompozycję
Kenny Burneta 'Chitlins Con Carne' w wersji, którą wykonał Stevie
Ray Vaughan – wyszedł atrakcyjny tryptyk.
Kolejne dwa nagrania są bardziej energiczne. W jednym z nich
jest wykorzystany utwór z repertuaru Tino Gonzalesa 'It's Rock
& Roll World', a w drugim utwór, który wykonał kiedyś Anthony
Gomes 'Wolf In My Henhouse'. Te kompozycje ukazują nowe możliwości:
atrakcyjne aranżacje i świetne brzmienie grupy. Solidną podstawę
dają: grający na perkusji Kamil Lickiewicz i basista Andrzej
Kozłowski (zbieżność nazwisk podobno przypadkowa).
Sebastian Kozłowski to młody gitarzysta, który gra ze smakiem,
z wyczuciem dojrzałego i doświadczonego muzyka. To nie są wyścigi
po gryfie, tu nie ma nadmiaru dźwięków – jest nastrój, są emocje
- to są potrzebne dźwięki.
Płytę zamyka nagranie dodatkowe – radiowa (skrócona do ok. 5
minut) wersja 'Come Fly With Me'. To świetne nagranie promocyjne.
I tutaj wpadam w stan przygnębienia: która radiostacja będzie
to odtwarzała? Które radio publiczne promuje naszych młodych
(i nie tylko młodych) wykonawców bluesowych?
Nie napisałem jeszcze o wokalu. Uważam, że Krzysztof Gorczak
znakomicie spełnia swoją rolę nie tylko sposobem interpretacji,
ale również barwą głosu. Ci, którzy widzieli i słyszeli Devil
Blues na koncertach docenią również jego zachowanie na scenie
(skromność to zaleta wszystkich członków zespołu). Wokalista
śpiewa po angielsku. To bardzo dobry zabieg. Dzisiaj znajomość
angielskiego może kształtować byt – przecież wielu rodaków szuka
pracy za granicą. Mam nadzieję, że muzyków grupy Devil Blues
taka przymusowa emigracja nie czeka.
W samochodzie słucham muzyki z kaset. Z satysfakcją wyciągnąłem
kasetę z nagraną płytą 'Long Time Coming', którą firmuje Jonny
Lang i nagrałem na tym nośniku płytę Devil Blues. Dopiero teraz
słuchanie muzyki z tej kasety jest przyjemnością. A słuchać
płyty 'Demo-cratic Session' mogę wiele razy bez odczuwania znużenia.
Pierwszy raz zetknąłem się z tym zespołem na koncercie Gala
Blues Top 2005. Stwierdziłem wtedy, że Devil Blues pokazali
starszakom jak się gra. Ale to był chyba słaby żart. Na płycie
'Demo-cratic Session' nie ma żartów. Jest świetna muzyka – a
to dopiero debiut. Polecam. StS
1.
Before You Accuse Me
2. Dream (Come Back To Me)
3. Tell Me
4. Sounds
Of Freedom
5. Come Fly With Me
6. It's Rock & Roll Time
7. Wolf
In My Henhouse
bonus track:
8. Come Fly With Me (radio version)
Sebastian Kozłowski – gitara
Krzysztof Gorczak – wokal
Przemysław
Zalewski – instr. klaw.
Andrzej Kozłowski – bas
Kamil Lickiewicz
– perkusja
powrót
David
Gilmour
On An Island
EMI
Records – 2006, TT: 52:00
www.davidgilmour.com
Chciałabym zaproponować niezwykle ciepłą płytę z pięknym 'gitarowym
smakiem'. Jest to najnowszy projekt Davida Gilmoura – On An Island... Zanim
po nią sięgnęłam, przeczytałam tylko jedną, krótką recenzję. Opisany
w niej nastrój zaciekawił mnie mocno. Pomyślałam – to chyba to, czego tak
bardzo teraz mi brakuje. Szybko się więc o nią postarałam. Pierwszy raz słucham
jej o nietypowej porze... 3-cia nad ranem. Kolejna ciężka noc, brak snu. Ciemno
i cicho, urok nocy. Ręką sięgam po moje małe CD, które zawsze jest blisko.
Nie raz pomogło mi przezwyciężyć rzeczywistość.
Włączam. Pierwsze
dźwięki tak bardzo pasują do mojego nastroju, do otoczenia. Już wiem, że
dalszą noc 'mam z głowy' :). Kolejne utwory tylko rozbudzają moją wyobraźnię.
Sympatia rośnie z każdą sekundą. Nic nie drażni, nie przeszkadza. Zamykam
oczy. Muzyka maluje piękne obrazy... 'Widzę' nadmorskie miasto, szum morza,
delikatny gwar ulicy, a nawet dźwięk statku, który wpływa do portu... To wszystko,
to dźwięki instrumentów. Gitara Gilmoura pojawia się w momencie, kiedy powinna
się pojawić. Wkracza miękko i ciepło, nadając całej tej muzycznej poezji
– piękną barwę oraz smak, na który 'głodna' byłam od dawna :).
Mój
mały opis tej płyty, niech posłuży tym wszystkim, którzy nie mieli okazji
jej jeszcze usłyszeć. 'Skosztujcie' ją w porze, kiedy już nic nie goni, nie
przeszkadza.
Jestem pewna, że ciemność i cisza wokół, pomoże przeżyć
prawdziwą i niepowtarzalną harmonię dźwięków. Beata
David
Gilmour – all guitars
Zbigniew Preisner – orchestration
Leszek Możdżer
– piano
David Crosby & Graham Nash – vokal
Caroline Dale – cello
Richard Wright – Hammond organ
Robert Wyatta – horn
powrót
John
Mayer Trio
Try! Live in Concert
Aware Records – 2005, TT: 64:00
www.johnmayer.com
Chciałbym zachęcić do posłuchania koncertowej płyty młodego gitarzysty.
John Mayer urodził się 16.10.1977 r. Pierwszą płytę solową nagrał w 1999
r. Prezentowana tutaj jest szóstą tego muzyka. Przyznam, że nie słyszałem
wcześniejszych płyt. Z ich opisu wynika, że była to muzyka w stylu pop-rock
(w 2002 roku J.M. zdobył nagrodę GRAMMY w kategorii: Best Male Pop Vocal Performance).
W 2004 roku Eric Clapton zaprosił go do udziału w 'CROSSROADS – Guitar Festival',
który odbył się w Dallas . Było to trzydniowe spotkanie największych gitarzystów
grających w różnych stylach. Na nagraniach DVD z tego festiwalu John Mayer
z zespołem gra własny utwór 'City Love'. Tyle historii – zainteresowanych
odsyłam na strony www.allmusic.com.
Zawsze jestem ciekawy, co usłyszę na płycie nieznanego mi zespołu. Typowe
trio: gitara, bas, perkusja zapowiadało solidną blues-rockową muzykę – chociaż
z drugiej strony, można by powiedzieć, że w tej konwencji wszystko co najlepsze
zostało już zagrane. Na płytę składa się jedenaście utworów. Dwa z nich
są coverami znanych przebojów, pozostałe to kompozycje Mayera lub zespołowe,
ale zacznijmy od początku.
Płytę otwiera dynamiczny (rozgrzewający) utwór
rockowy z bardzo ciekawie i czysto brzmiącą – gitarą lidera. Dalej mamy spokojniejszą
balladę. Numer trzeci to 'Wait Until Tomorrow' J.Hendrixa. Można go posłuchać
na płycie 'Axis: Bold As Love', 1967 r.
Muszę przyznać, że tutaj brzmi
świeżo, Mayer wzbogacił go własną solówką w najlepszym stylu. Czwarty utwór
to cudowna bluesowa ballada z miękko brzmiącą gitarą, można zamknąć oczy
i 'lecieć, lecieć, lecieć…'. Właściwie to by już wystarczyło ale pod
nr 6 jest blues, który kołysze jak najlepsze kompozycje J.Hendrixa czy S.R.V
(wg mnie to najlepszy utwór na płycie). Dla porządku wspomnę jeszcze o 'I
Got a Woman' – to funkowo zagrany przebój Raya Charlesa. Płytę zamyka dynamiczny,
rockowy 'Try !'.
Cała płyta jest raczej spokojna, nie ma tutaj 'ostrej jazdy'
ale jest wiele solówek najlepszej próby. Trudno mi ocenić wartość techniczną
muzyki i technikę gry lidera ale 'wrażenia artystyczne' na 5. Walor płyty bez
wątpienia podnosi fakt, że to zapis na żywo (bez poprawek) z żywiołowo reagująca
publicznością.
Warto zapamiętać nazwisko Johna Mayera bo to nie jest jego
ostatnie 'słowo'. Serdecznie polecam. Sławek
John
Mayer – guitar, vocal
Pino Paladino – bass, vocal, [guitar on track 11]
Steve Jordan – drums, vocal
powrót
Matt
Schofield Trio
The Trio, Live
Nugene Records – 2004, TT: 53:34
www.mattschofield.com
info o MS
Prezentowany na płycie koncert, został zarejestrowany 13
sierpnia 2003 r. w Bishops Blues Club. Na program składają się utwory różnych
kompozytorów. Na okładce płyty Matt napisał m.in. – 'Duża część materiału
jest improwizowana i dzięki temu dokładniej pokazuje umiejętności i duszę
członków zespołu.'
Jest to pierwszy album Tria. Zespół wykorzystując
formułę klasycznego amerykańskiego tria organowego przełomu lat '50/'60, wzbogaca
swoje brzmienie o mocną gitarę bluesową, w której słychać piętno – B.B.King’a,
A.Collins’a i R.Ford’a [Matt przyznaje, że są to jego mistrzowie].
Płytę
otwiera utwór instrumentalny, muzycy jakby się rozgrzewali, mamy tu długie
solo na organach, przechodzące w improwizowane solo gitary, całość oparta
na solidnym rytmie. Następny numer zaczyna się solówką na gitarze z akompaniamentem
organów. Jest to energiczny blues, po raz pierwszy słyszymy też głos Schofield’a,
brzmiący miękko i trochę matowo [mnie przypomina R.Forda]. Bloody Murder –
to powolny blues. Po śpiewanej [nieco innym niż poprzednio głosem] zwrotce,
mamy fantastyczne solo gitary. Widać tu znakomitą technikę gry i swobodę improwizacji
lidera. Kolejny utwór to blues o zmieniającym się rytmie z kolejnym solowym
popisem czysto brzmiącej gitary.
Jak przystało na koncert klubowy, kolejne
utwory to zmiany tępa i nastrojów, od spokojnych kołyszących bluesów z subtelnymi
solówkami gitary i vokalem w stylu R.Forda, do prawie rockandrollowego finału.
Płyta w całości brzmi świetnie, a muzycy znakomicie budują atmosferę o czym
świadczą reakcje publiczności.
Płyta została wysoko oceniona przez krytyków
i słuchaczy [mnie też się podoba]. W 'Guitarist Magazine' napisano, że gra
M.Schofielda na gitarze jest jak – 'Dynamit', a grę J.Hendersona na organach
określono jako – 'Sensacyjną.' 'Blues Revue' – nazwał Matta – 'a master
of tone' – [mistrz dźwięku].
Na koniec należy zwrócić uwagę, że płyta
była zarejestrowana na żywo i to za pierwszym razem [bez poprawek i 'dogrywek'].
Muzycy improwizują pozwalając, aby muzyka rozwijała się i 'rosła' swobodnie.
Można przypuszczać, że magia wspólnego grania trzech młodych muzyków pozwoli
im wejść na 'szczyty sławy'.
Uważam, że te nazwiska trzeba zapamiętać,
bo jeszcze o nich usłyszymy. Sławek
1.
Uncle Junior – Alan Evans
2. Everyday I Have The Blues – Peter Chatman
3. Bloody Murder – Patt
4. Treat Me Lowdown – Walker
5. Cissy Strut
– Art Neville / Georg Porter Jr
6. Travellin’ South – Albert Collins
7. Sittin’ On Top Of The World – Lonie Carter / Little Walter
8. Hippology
– Bruce Katz
Matt Schofield – guitar, vocals
Jonny Henderson –
organ
Evan Jenkins – drums
powrót
Matt
Schofield
Siftin’ Thru Ashes
Nugene Records – 2005, TT: 55:49
www.mattschofield.com
info o MS
Alex Henderson w recenzji płyty napisał m.in.: 'Blues–rock
i blues–jazz to dwa różne światy. Blues–jazz to muzyka m.in.: Jimmy'ego
Witherspoon’a i Jack’a McDuff’a. Blues–rock to, Johnny Winter i Stevie
Ray Vaughan oraz Jimmy Page. Ale są przypadki, kiedy blues–rock i blues–jazz
występują obok siebie. Tak jest w przypadku Robben’a Ford’a oraz na drugiej
płycie Matt’a Schofield’a'.
Forma tria z organami Hammonda pozwala uwypuklić
jazzowy charakter i brzmienie muzyki zostawiając jednocześnie dużo miejsca
na improwizacje. Słychać to doskonale w instrumentalnym utworze 'Djam', gdzie
długie [nie znaczy nudne!] improwizowane sola gitary i organów wzajemnie się
uzupełniają i 'podkręcają' .
W odróżnieniu od pierwszej płyty album
– 'Siftin Thru Ashes' jest nagrany w studio [26.04.2005 r.], a większość
utworów to kompozycje własne Schofield'a i zespołu. Nie będę omawiał kolejnych
utworów bo wszystkie są ciekawe, zróżnicowane rytmicznie i stylistycznie.
Płyta jest zrealizowana według najlepszych wzorców. Utwory szybkie przeplatają
się z powolnymi kołyszącymi, a często też swingującymi bluesami. W wokalu
lidera słychać podobieństwo do Robben’a Ford’a, ale nie sadzę, żeby to
było naśladownictwo. Matt śpiewa w większości utworów i brzmi to naturalnie,
a w połączeniu z brzmieniem gitary, bardzo świeżo. Trzeba jednak jasno powiedzieć,
że jest to zdecydowanie płyta gitarzysty, a nie wokalisty. Solówki gitary są
pełne improwizacji na tle organów Hammonda, a sola J.Hendersona to improwizacje
na akordach 'podgrywanych' przez gitarzystę. Biorąc pod uwagę wiek muzyków
– REWELACJA!
Matt Schofield jest dynamicznym i 'elektrycznym' gitarzystą,
ale w swoich solówkach w niezwykły sposób umie znaleźć równowagę miedzy
frazowaniem blues–rockowym, a niemal swingowym graniem jazzowego bluesa .
W ostatnim utworze na tej płycie, do zespołu [na gitarze basowej] dołącza
– Jeff Walker, ale dla mnie zespół brzmi lepiej – jako trio. Muzycy znakomicie
się dopełniają i świetnie rozumieją.
Płyta pokazuje, że możliwe jest
połączenie pozornie odległych stylistyk blues–rocka i jazzowego bluesa. Brzmi
świetnie i zapowiada, że Matt Schofield nie powiedział ostatniego słowa. Dla
mnie to numer 1 wśród młodych gitarzystów. Bardzo gorąco polecam. Sławek
1. All Sou Reed – Schofield / Hare
2. Siftin’
Thru Ashes – Schofield / Whittick
3. Djam – Schofield / Henderson
/ Jenkins
4. Lights Are On, But Nobody’s Home – Collins
5. The Letter – Thompson
6. Back At Square One –
Schofield
7. People Say – Modeliste / Neville / Porter
8.
How I Try – Schofield
9. On My Way – Schofield / Whittick
10. Middle Ground – Schofield / Whittick
11. Hard Lines – Schofield /
Walker
Matt Schofield – guitar, vocals
Jonny Henderson – organ
Evan Jenkins – drums
Jeff Walker – bass [track 11]
powrót
Melvin
Taylor & The Slack Band
Dirty Pool
Evidence – 1997, TT: 45:31
www.shs.starkville.k12.ms.us
www.evidencemusic.com
info o MT
Przeglądając u znajomego zbiór płyt, natrafiłem na nieznanego
mi gitarzystę [nie ma w tym nic niezwykłego, bo wielu gitarzystów nie znam].
Melvin Taylor – bo o nim mówię, jest już dojrzałym muzykiem [samoukiem]
ale dwie płyty, na które wpadłem są niesamowite, a zwłaszcza – 'Dirty Pool'.
Tytuł tego albumu bierze się od utworu Stevie’go Ray’a Vaughan’a [utwór
ten, można usłyszeć na płycie – 'Texas Flood']. Są tu jeszcze dwa utwory
z repertuaru SRV: 'Telephone Song' i kompozycja Bramhala – 'Too Sorry'. Melvin
Taylor 'ścina z nóg' wykonując utwory Stevie’go. Podobnie jak on, jest bardzo
sprawnym gitarzystą bluesowym, który cudowne solówki dopełnia ekspresyjnymi
partiami wokalnymi. Miejscami mam wrażenie, że to 'Double Trouble' i nie mam
na myśli nieudolnych prób naśladowania, tylko oryginalną kontynuację. Można
powiedzieć, że Melvin Taylor jest kontynuatorem tradycji 'chicagowskiego' bluesa,
którą zapoczątkowali: Buddy Guy i Otis Rush [jego kompozycja też jest zagrana
na tej płycie].
Taylor gra tutaj w klasycznym trio – z mocnym elektrycznym
basem i solidną 'czujną' perkusją, które znakomicie podkreślają jego możliwości
wokalne i niezwykłą technikę gitarowych solówek. W każdym utworze mamy przykłady
pokazujące prawdziwego mistrza gitary.
Nie będę 'opowiadał' kolejnych
utworów, bo przede wszystkim trzeba ich posłuchać. O każdym musiałbym napisać
tak samo – REWELACJA! Właściwie od kilku dni słucham tej płyty przynajmniej
raz dziennie i nie mam dość. W grze Taylor'a jest coś, czego dawno nie słyszałem.
Może to kolor jego skóry? Chociaż na tej płycie nie ma nic odkrywczego mimo
to bardzo, bardzo gorąco ją polecam. Sławek
1. Too Sorry – Doyle Bramhall
2. Dirty Pool – Doyle Bramhall / SRV
3. I Ain’t Superstitious – Willie Dixon
4. Kansas City – Jerry Leiber
/ Mike Stoller
5. Floodin’ In California – Albert King
6. Born Under
A Bad Sing – William Bell / Booker T.Jones Jr.
7. Right Place, Wrong Time
– Otis Rush
8. Telephone Song – Doyle Bramhall / SRV
9. Merry Christmas
Baby – Lou Baxter / Johnny Moore
Melvin Taylor – guitar, vocal
Ethan
Farmer – bass
James Knowles – drums
powrót
Stevie
Ray Vaughan & Double Trouble
Texas
Flood
Legacy – 1996, TT: 55:09
www.sonymusic.com
info o SRV
'Texas Flood', to debiutancka płyta S.R.V. Posiadam wydawnictwo,
które zostało wzbogacone o późniejsze nagrania na żywo. Nazwa albumu pochodzi
od tytułu utworu, napisanego przez zapomnianego bluesmana z Houston, Larry’ego
Davisa. Trudno przecenić wartość tej płyty. Jej ukazanie się, zmieniło wszystko
na ówczesnej scenie muzycznej. 'Wspinając' się na szczyty list przebojów [co
wówczas, było niemożliwe dla nagrań bluesowych] zrobiło z Vaughan’a prawdziwą
gwiazdę.
Płytę nagrano w trzy dni, ale materiał był grany niezliczoną
ilość w wielu klubach. Doskonała technika Stevie’go i jego muzyczna wrażliwość
pozwalała mu swobodnie improwizować, co nadawało znanym kompozycjom świeże
brzmienie. Utwory na płycie zostały tak ułożone, że mamy wrażenie jakby
to był koncert klubowy, gdzie co jakiś czas mamy zmiany tępa i nastroju.
Album rozpoczynają dwie rock & rollowe kompozycje Stevie’go. Pierwsza bardzo
szybka, druga natomiast trochę wolniejsza, ale obie energetyczne. Utwór trzeci,
to wspomniana już kompozycja L.Davisa. Jest to klasyczny blues z fantastyczną
'solówką' gitary. Następnie mamy dwa covers-y 'podkręcające' tempo płyty,
aby w utworze 6 'eksplodować' popisem niesamowitej techniki gitarowej S.R.V.,
w dość prostej kompozycji. Numer siedem daje trochę oddechu. To kompozycja
B.Guya z uspokajającą i czysto brzmiącą gitarą leadera. Wprowadza nas łagodnie
w klimat następnego utworu. To powolna ballada wypełniona nastrojowymi solówkami
Stevie’go.
Lenny, to imię żony Vaughan’a i to właśnie jej poświęcony
jest ostatni utwór. Ponownie pięknie i subtelnie zagrana ballada. To był ostatni
utwór, na pierwszej płycie S.R.V. Jej cała zawartość pokazuje tylko, że
jego muzyka była bardzo emocjonalna i ściśle związana z jego wrażliwością.
Mimo, że czerpał pomysły i grał kompozycje innych muzyków, w każdym utworze
pozostawiał ślady swojej duszy.
Rok później, omawiane tutaj wydawnictwo,
zostało wzbogacone o utwory grane na żywo. Mamy tu możliwość przekonania
się na przykładzie utworu B.Guya, że leader nie 'odgrywał' utworów z nut.
Jego solówki są improwizacjami, a jego technika była tylko narzędziem umożliwiającym
wyrażenie swoich uczuć.
Ta płyta, to 'lektura obowiązkowa'. Wszystkim
bardzo gorąco ją polecam. Sławek
1.
Love Struck Baby – S.R.V., 24.11.82
2. Pride And Joy – S.R.V.,
24.11.82
3. Texas Flood – L.C.Davis / J.W.Scott, 22.11.82
4. Tell Me – C.Burnett, 22.11.82
5. Testify –
komp. nieznany, 24.11.82
6. Rude Mood – S.R.V., 24.11.82
7. Mary Had A Little Lamb – B.Guy, 24.11.82
8. Dirty
Pool – D.Bramhall / S.R.V., 24.11.82
9. I’m Cryin’ – S.R.V.,
23.11.82
10. Lenny – S.R.V., 24.11.82
Bonus Tracks
11. S.R.V.
Speaks, 10.89
12. Tin Pan Alley – R.Geddins, 24.11.82
13. Testify [Live]
– komp.nieznany, 23.09.83
14. Mary Had A Little Lamb [Live] – B.Guy, 23.09.83
15. Wham! [Live] – L.Mack, 23.09.83
[13-15] nagrano w The Palace, Hollywood,
Kalifornia.
Stevie Ray Vaughan – guitar, vocals
Tommy Shannon –
bass
Chris 'Whipper' Layton – drums
powrót
Stevie
Ray Vaughan & Double Trouble
'Couldn’t
Stand the Weather'
EPIC/Legacy – 1999, TT: 54:59
www.sonymusic.com
info o SRV
Drugi album Vaughan’a potwierdził tylko, że sukces debiutanckiej
płyty nie był przypadkowy. Oba sprzedawały się dobrze, a ich autor stał się
gwiazdą nowoczesnego bluesa. Wydany w maju 1984 r. album, osiągnął 31 miejsce
na liście Billboard’u, a w 1985 r. dostał status 'złotej płyty' [dziś,
jest już 'podwójną platyną']. Wielu krytyków sugerowało, że Stevie został
namówiony przez wytwórnię do szybkiego nagrania kolejnej płyty, aby wykorzystać
sukces albumu 'Texas Flood'. Może i tak było, ale omawiany album 'Double Trouble'
jest warty uwagi.
Płytę otwiera, krótki instrumentalny utwór, wypełniony
karkołomnymi 'solówkami' gitarowymi, będącymi popisem fantastycznej techniki
leadera. W drugim utworze pojawia się brat Stevie’go – Jimmie, wzbogacając
(?) brzmienie zespołu swoją gitarą. Mnie utwór nie zachwyca – nie ma bluesowego
feelingu. Przy kolejnym słuchaniu pomijam ten 'kawałek'. W trzecim już jest
lepiej, tutaj też są dwie gitary, ale powraca 'ciężki' bluesowy rytm, typowy
vocal i charakterystyczne brzmienie gitary SRV. Numer czwarty to niezapomniane
'Voodoo Chile'. Słychać w nim, jak wielki wpływ na SRV miał J.Hendrix. I chociaż
podobieństwo do oryginalnego wykonania jest duże, to 'solówki' Stevie’go
nie pozostawiają cienia wątpliwości, że był już wtedy 'geniuszem gitary'.
W kolejnym utworze SRV i zespół, podążają już bez błądzenia – 'bluesowym
tropem'. 'Tin Pan Alley', to piękna bluesowa ballada brzmieniowo zbliżona do
estetyki E.Claptona, ale 'piętno' odciśnięte przez SRV w cudownych, subtelnych
solówkach jest niezwykłe. Utwór ten można słuchać na okrągło. Na omawianej
wcześniej płycie 'Texas Flood' wśród bonusów, jest wykonanie tej ballady
'na żywo' [też fantastyczne]. Ostatnia kompozycja, to instrumentalny, swingujący
'kawałek' pokazujący nie ujawnione wcześniej na płytach możliwości autora.
SRV wyraźnie wskazuje nam na swoje zainteresowania jazzem. Pojawia się saxofon,
a leader gra jak 'rasowy' gitarzysta jazzowy.
Kolejne utwory dołączone do
tego wydania [1999 r.] to nagrania z tej samej sesji, które nie zmieściły się
na pierwszym – analogowym wydaniu [1984 r.]. Są to proste rock&rolle, które
nie wnoszą nic nowego, ale warte są posłuchania, gdyż pokazują swobodę gry
SRV.
Podsumowując. Omawiana płyta nie 'podnosi poprzeczki', ale potwierdza
ogromny talent i doskonałą technikę Stevie’go. Pokazuje też, że SRV czerpiąc
ze zdobyczy innych gitarzystów, wypracował swój własny styl i brzmienie, które
rozpoznawalne jest od pierwszych dźwięków.
Bardzo serdecznie polecam i
ten krążek. To kolejna lektura obowiązkowa do posłuchania. Sławek
1.
Scuttle Buttin’ – S.R.V.
2. Couldn’t Stand the Weather –
S.R.V.
3. The Things [That] I Used To Do – E.Jones
4.
Voodoo Chile [Slight Return] – J.Hendrix
5. Cold Shot – M.Kindred
/ W.C.Clark
6. Tin Pan Alley [aka Roughest Place in Town] –
R.Geddins
7. Honey Bee – S.R.V.
8. Stang’s
Swang – S.R.V.
Rec. 1984 r.
Bonus Tracks
9. S.R.V.
Speaks (11.1989)
10. Hide Away – F.King, S.Thompson
11. Look At Little
Sister – H.Ballard
12. Give Me Back My Wig – T.R.Taylor
13. Come On
[Pt.III] – E.King
Rec. 18.01.1984 r
Stevie Ray Vaughan – guitar,
vocals
Tommy Shannon – bass
Chris 'Whipper' Layton – drums
oraz
Jimmie Vaughan – guitar on 2 i 3
Fran Christina – drums on 8
Stan Harison – tenor saxophone
powrót
Ulf
Wakenius
Notes From The Heart
ACT – 2006, TT: 55:00
www.ulfwakenius.com
Wszystkim fanom gitary i muzyki gitarowej, chciałbym polecić płytę znakomitą
chociaż stylistycznie odległą od bluesa i muzyki rockowej.
Ulf Wakenius
to niezbyt znany ale wysokiej klasy gitarzysta 'jazzowy'. Przez ostatnie kilka
lat grał w zespole Oscara Petersona. Płyta 'Notes From The Heart' zawiera kompozycje
innego giganta pianistyki jazzowej – Keitha Jarretta. Autor płyty tłumaczy
jej tytuł 'Nie jest możliwe odtworzenie muzyki K. Jarreta, można się do niej
zbliżyć z innej strony, dlatego tak nazwałem płytę – bo każdą nutę grałem
z serca'.
Muzyka prezentowana na płycie jest niezwykle delikatna. Każdy
kto zna twórczość Jarretta rozpozna kompozycje, ale wiedza ta nie jest do niczego
potrzebna. Muzyka z każdą kolejną nutą wciąga w zaczarowany, nierealny świat.
Akustyczne i cudownie miękkie brzmienie gitary jest jak balsam. Płytę można
słuchać wiele razy i serdecznie to polecam – bo z każdym słuchaniem ukazują
się nowe, zaskakujące subtelnością obrazy 'malowane gitarą'. Płytę można
słuchać na dwa sposoby: pierwszy, to uważne słuchanie dźwięków ze zwróceniem
szczególnej uwagi na doskonałą technikę gitarzysty i jego partnerów, a drugi,
to dać się wciągnąć i pozwolić ponieść marzeniom. Oba są dobre. Ja stosuję
je przemiennie.
Fani bluesa i 'ostrego' grania mogą czuć się zawiedzeni.
Moim celem nie jest kogokolwiek zmuszać do słuchania takiej muzyki, ale jestem
przekonany, że kto da się skusić i wejdzie w ten inny świat, nie będzie żałował.
Wystarczy spróbować. Przyznam się, że gitara nie była moim ulubionym instrumentem
w muzyce jazzowej. Ta płyta radykalnie zmieniła moje 'widzenie'.
Obszerne
omówienie płyty można znaleźć w nr 1-2 /2006 Jazz Forum. Sławek
Ulf
Wakenius – guitar
Lars Danielsson – bass, cello, piano
Morten Lund
– dr
powrót