MENU:
Registration
Members
Reportages
Blues story
CD Reviews
Your music

Joe Bonamassa
You & Me
Dimitar Božikov
Guitarland
Leszek Cichoński
Thanks Jimi
Come Together - Live
Devil Blues
Demo-cratic Session
David Gilmour
On An Island
John Mayer
Try!
Matt Schofield
The Trio, Live
Siftin’ Thru Ashes
Melvin Taylor
Dirty Pool
Stevie Ray Vaughan
Texas Flood
Couldn’t Stand the Weather
Ulf Wakenius
Notes From The Heart

Na tych stronach możecie umieszczać swoje reportaże z koncertów, dzielić się spostrzeżeniami i emocjami jakie towarzyszyły Wam w trakcie muzycznych spotkań z Leszkiem... >> zobacz

Jeżeli nie wstydzicie się okazać prawdziwych uczuć i chcecie przelać je 'na papier' – tu możecie umieszczać swoje opowiadania i wiersze...
>> zobacz

Jeżeli gracie na jakimkolwiek instrumencie, śpiewacie, macie zespół lub w samotności piszecie piosenki – my to umieścimy na naszej stronie... >> zobacz

Abyście mogli łatwiej odszukać interesującej was płyty - lista ułożona jest alfabetycznie. Za namową naszego przyjaciela –- Sławka, postanowiliśmy umieszczać przy okazji recenzowania płyt, info o ich bohaterach.

Wasze recenzje ślijcie na ten adres. Okładkę podłączcie do załącznika >> recenzja


Joe Bonamassa
You & Me
Provogue – 2006, TT: 50:19

www.jbonamassa.com

Trzeba przypomnieć, że tego artystę odkrył dla nas Wojciech Mann w czasach, kiedy Program III Polskiego Radia był jeszcze na dobrym poziomie.

Pierwsza płyta Bonamassy 'A New Day Yesterday' wywołała u mnie podejrzenie manipulacji – większość nagrań to covery, słabsze nagrania to kompozycje lidera, a ponadto płyta została nagrana z pomocą takich muzyków jak Leslie West, Rick Derringer, Gregg Allman. Druga studyjna płyta 'So, It's Like That' potwierdziła moje obawy – to słabsza płyta zmierzająca w stronę popu. Dopiero CD 'Blues Deluxe' przekonał mnie do tego artysty.

Bonamassa lubi klasykę.

Na płycie 'Had To Cry Today' umieścił nagranie 'The River', które kojarzy mi się z utworem 'When The Levee Breaks' z czwartej płyty grupy Led Zeppelin. Na nowej płycie 'You & Me' gra Jason Bonham – wykonują m.in. 'Tea For One' znany z płyty 'Presence' Led Zeppelin. To dosyć ryzykowny pomysł – ta wersja nie podoba mi się. Zarejestrowano to być może pod presją Jasona Bonhama, zaangażowano innego wokalistę (w tej roli współpracujący z Jasonem śpiewający gitarzysta Doug Henthorn) i próbowano dogonić oryginał. Daremne wysiłki – poziom oryginalnej wersji Led Zeppelin nie został osiągnięty.
Na płycie 'You & Me' rażą mnie orkiestrowe produkcje, za które odpowiada Jeff Bova – zwłaszcza w utworach 'Asking Around For You' i 'Tea For One'. 'So Many Road' to chyba najlepszy kawałek na tej płycie, ale np. 'Bridge To Better Days', 'I Don't Believe' czy 'Your Funeral And My Trial' mogą zadowolić zwolenników szybszych rytmów. W tym ostatnim z wymienionych utworów pojawia się harmonijka ustna – to rzadkość na płytach Bonamassy. Gra prawdziwy młodziak – 12-letni LD Miller. I on jest chyba największym odkryciem tej płyty.

Joe Bonamassa zapowiadał na nowej płycie ostre granie, ale przesadził z tą zapowiedzią. Efekt wywołał moje lekkie rozczarowanie. Narzekam, ale właściwie płyta jest dobra, chociaż nie przewyższa poprzednich produkcji. Narzekam, bo po wspaniałych koncertach Bonamassy w Ostrowie liczyłem na więcej. Te koncerty pokazały klasę artysty. Powracają wspomnienia, powracają emocje, ale również żal, że była tak marna frekwencja.

Nie znam powodów, dla których Bonamassa rozstał się z towarzyszącymi mu do ubiegłego roku muzykami [Eric Czar i Kenny Kramme], nie odczuwam po wysłuchaniu tej płyty specjalnych wrażeń. Może na koncertach będzie inaczej – towarzyszą mu inni muzycy niż ci, których zaangażowano do nagrania płyty 'You & Me'. Mam nadzieję, że będziemy mogli wkrótce przekonać się o tym w Polsce.
Dla mnie najlepszą płytą Bonamassy pozostaje 'Blues Deluxe'. StS

  1. High Water Everywhere – Charley Patton
  2. Bridge To Better Days – Joe Bonamassa
  3. Asking Around For You – Joe Bonamassa / Mike Himelstein
  4. So Many Roads – Paul Marshall
  5. I Don't Believe – Don Robey / Manuel Charles
  6. Tamp Em Up Solid – Ryland Cooder
  7. Django [Inspired by 'Vous Et Moi'] – Robert Bosmans / Etienne Lefebvre
  8. Tea For One – Jimmy Page / Robert Plant
  9. Palm Trees Helicopters And Gasoline – Joe Bonamassa
10. Your Funeral And My Trial – Sonny Boy Williamson
11. Torn Down – Joe Bonamassa / Gregg Sutton

Joe Bonamassa – guitars and vocals
Jason Bonham – drums
Carmine Rojas – bass
Rick Melick – piano, organ and tambourine
Pat Thrall – add. guitar on 'Bridge To Better Days' [on left and second solo]
Jeff Bova – orchestration and programming
Doug Henthorn – vocals on 'Tea For One'
LD Miller – harmonica solo on 'Your Funeral And My Trial' [12 year-old harmonica phenom]

powrót


Dimitar Božikov
Guitarland
D&B Manufactured – 2005, TT: 45:55

www.dimitarbozikov.com

Macedonia, to wspaniały kraj z bogatym dziedzictwem kulturowym i utalentowanymi muzykami. Dimitar Božikov to zapewne najwspanialszy 'towar eksportowy' tej części Europy – a jeżeli istnieje jakakolwiek sprawiedliwość na tym 'bożym łez padole', to 'Guitarland' powinien szeroko otworzyć przed nim drzwi do tego Świata... I dwa zdania o muzyce... Znam dosłownie kilku gitarzystów [i nie ma wśród nich Vaia :)], których twórczość wywiera 'rozpoznawalny' wpływ na twórczość kolejnych pokoleń muzyków... Na pewno w pierwszej trójce znajdzie się Jeff Beck. Niech więc was nie zmyli to, co usłyszycie na płycie 'Guitarland'... To nie nowe CD Jeffa – to kontynuacja jego 'dzieła'... W przepięknym wykonaniu... Ten sound, ta melodyka i ekspresja...
Pliki do posłuchania oraz oryginalna płyta do nabycia wyłącznie >> tu

Dimitar Božikov – guitars & all other instruments
Jole Maksimovski – bass [6]
Taci Simonovski – bass [9]

powrót


Leszek Cichoński
Thanks Jimi
Tomi – 2000, TT: 55:42

www.cichonski.art.pl
info o LC

Przypadkowo trafiłem na recenzję płyty Leszka Cichońskiego – 'Thanks Jimi' zamieszczoną na stronie www.blues.pl w dziale recenzje [serdecznie polecam lekturę]. Pomyślałem sobie, że na stronie FCLC powinna się znaleźć informacja o tej znakomitej płycie. Właściwie mógłbym przepisać recenzję z 'blues.pl' w całości, podpisać się i już, bo w pełni się z nią zgadzam.
Mam jednak kilka osobistych przemyśleń i uwag, którymi chciałbym się podzielić.
Na okładce płyty Leszek Cichoński pisze bardzo osobisty list do J. Hendrixa. Chociaż niektórym, może się to wydawać śmieszne, zapewniam – NIE JEST! Najlepszym tego dowodem jest muzyka na płycie. Pierwsze trzy utwory to zupełnie nowe, oryginalne aranżacje znanych utworów Hendrixa. Solówki Leszka brzmią świetnie i spowodowały, że na nowo odkryłem muzykę Jimiego. Gra Leszka jest bardzo energetyczna i nie pozwala na dłuższy oddech. Wszystko wsparte znakomicie grająca sekcją rytmiczną.
Przyznam, że początkowo drażnił mnie trochę damski głos w utworach 1 i 3. Prawdopodobnie to sprawa przyzwyczajenia i stereotypu [do tej pory jedynie interpretacje SRV były dla mnie do przyjęcia]. Po kolejnych przesłuchaniach zmieniłem zdanie. Wokal Aniki stanowi doskonałe ramy dla obrazu 'namalowanego' gitarą Leszka w 'Voodoo Chile'.
We wspomnianym liście, Leszek pisze o 'Cocaine' (utwór nr 4), która 'zakręciła' nim i 'odjechał' w solówce. Powiem tak: nie tylko ta solówka kręci. Na płycie jest ich wiele. Dzięki informacjom na okładce [przy utworach zaznaczona jest kolejność grania solówek] możemy dokładnie porównywać grę Leszka i Stana. Zgadzam się z autorem recenzji w 'blues.pl', że solówki Leszka są bardziej dojrzałe. Tak jest w 'Little Wing' gdzie solo Leszka rozpoczynające się długim dźwiękiem jest wyraźnym kontrastem dla gry Skibbiego. Jest to jeden z tych utworów, przy którym można zamknąć oczy i lecieć, lecieć… Zwykle słucham go dwukrotnie.
Zupełnie nieprawdopodobne jest solo Leszka w ostatnim na płycie 'Who Knows'. Dla mnie to tutaj właśnie Leszek na chwilę podążył gdzieś i tylko 'He Knows' gdzie, ale ja za każdym razem zabieram się z nim. Na płycie są też utwory brzmiące bardziej tradycyjnie [zbliżone do oryginałów] ale zagrane w nich solówki to pokaz wrażliwości i umiejętności Leszka. Szczególnie polecam znany nam [uczestnikom GRG] utwór 'Hey Joe'.
Połowa materiału na płycie to zapis na żywo, co tylko potwierdza znakomity warsztat wykonawców. Cała płyta jest fantastyczna – może z jednym 'ale': głos S. Skibby’ego jest wg mnie trochę stylizowany na oryginał (który jest nie do podrobienia) i to słychać, więc jeżeli to sztuczny zabieg to zupełnie niepotrzebny. Mnie to trochę przeszkadza. Mój sposób na to jest taki: po zakończeniu płyty odsłuchuję jeszcze raz instrumentalny
'Thanks Jimi' – utwór jest w klimacie muzyki Hendrixa, prawdziwa perła na tej płycie, prezentujący możliwości kompozytorskie Leszka Cichońskiego [w moim przekonaniu zbyt rzadko pokazywane].
Dla mnie to jest właściwy list Leszka Cichońskiego do Jimi’ego Hendrixa. Płyta dostała znakomite recenzję za oceanem www.grooveyardrecords.com/leszek.html oraz wiele nagród pism muzycznych m.in. 'Płyta Roku 2001' czytelników pisma 'Twój Blues' oraz 'Gitara i Bas'. Sławek

  1. Foxy Lady – J.Hendrix
  2. Purple Haze – J.Hendrix
  3. Voodoo Chile – J.Hendrix
  4. Cocaine – J.J.Cale
  5. Thanks Jimi – L. Cichoński
  6. Fire – J.Hendrix
  7. Like A Rolling Stone – B.Dylan
  8. Hey Joe – B.Roberts
  9. Crazy Horse – L.Cichonski / S.Winfield
10. Little Wing – J.Hendrix
11. Who Knows – J.Hendrix

GUITAR WORKSHOP:

Leszek Cichoński – guitar
Włodek Krakus – bass
Andrzej Ryszka – drums

Guests :
Stan Skibby – voc/gitar [1–4, 6–11]
Anika – voc. [1, 3] backing voc. [4]

powrót


John Broadway Tucker / Leszek Cichoński,
feat. W. Karolak

Come Together – Live
Omerta Art. – 2003, TT: 01:06:33

www.cichonski.art.pl
www.bluemovierecords.com
info o LC info o JBT

To jest płyta, która powinna jako pierwsza znaleźć się na tej stronie – jako coś obowiązkowego do 'zaliczenia'. Leszek Cichoński, Wojciech Karolak & John 'Broadway' Tucker. Płyta – Live, nagrana w szczecińskim Clubie 'Free Blues' w 2003. Każdy, kto uwielbia 'Leszkowe' granie, powinien mieć ją u siebie. Płyta na bardzo wysokim poziomie... 10 znakomitych utworów zagranych z wielką finezją, a w każdym z nich, gitara to indywidualność. Od pewnego czasu, jestem pod wielkim wrażeniem 'solówek' tego gitarzysty. Zawsze uwielbiałam dźwięk gitary, ale dopiero Leszek 'otworzył' mnie na jej barwę. Nadał jej uroczą melodyjność, śpiewność taką, że słuchając jej, wszystko układa się dla mnie w jedną subtelną całość.
W każdym utworze można uchem 'wypatrzeć' gitarowy 'rodzynek'. Dlatego, płytę tę słuchać można wielokrotnie, chociażby dla takich utworów – 'Messing With The Kid', 'Driving Wheel' czy też 'Call My Job' ...zresztą wszystkie są wyjątkowe. Ta muzyka 'smakuje' zawsze, nawet wtedy, kiedy odłoży się ją dłużej na półkę. Ja kiedy po nią sięgam, zawsze mam te same dreszcze... to muza, która nigdy się nie nudzi.
Opisując 'Come Together' nie można pominąć barwy głosu J. 'Broadway' Tuckera – dynamiczna, charakterystyczna dla bluesa – 'chicagowska chrypa' :). Wojciech Karolak 'jak zwykle' mile zaskoczył wspaniałą formą. Całość brzmi wyśmienicie. Jest to płyta, która powinna znaleźć się u każdego, kto wrażliwy jest na wyjątkową muzę.
Szczerze ją wszystkim polecam. Beata

John 'Broadway' Tucker – vocals
Leszek Cichoński – guitar
Wojciech Karolak – Hammond organ
Jim Norris – drums
David Price – bass

powrót


Devil Blues
Demo-cratic Session
... – 2006, TT: 46:44

www.devilblues.com

Na wkładce debiutanckiej płyty grupy Devil Blues zapisano:
'Nagrań dokonaliśmy w studio Rembrandt Polskiego Radia Białystok w marcu i czerwcu 2005. Materiał zawarty na tej płycie z założenia miał nam posłużyć jako przepustka na festiwale bluesowe i inne imprezy muzyczne. Ostateczny rezultat przekroczył jednak nasze oczekiwania i postanowiliśmy owy materiał wydać.'
Wydanie tej płyty to bardzo dobry pomysł. Nic dziwnego, że z taką przepustką grupa była i jest zapraszana na szereg festiwali. Nie dziwi też fakt, że ich udział w festiwalach zaowocował również szeregiem nagród – na koncertach poznano i doceniono wartość zespołu.
Płytę rozpoczyna standard 'Before You Accuse Me'. To dobry początek, bo znając wykonanie tego standardu np. przez Creedence Clearwater Revival z 1970 r. lub Erica Claptona z 1989 r. można stwierdzić, że Devil Blues wykonał to po swojemu, bez kompleksów i efektownie. Kolejne nagranie 'Dream (Come Back To Me)' to długi, ponad 11-minutowy kołyszący numer, którego twórcą jest Sebastian Kozłowski. Tutaj umiejętności autora i gitarzysty w jednej osobie, wspieranego subtelną grą Przemysława Zalewskiego obsługującego instrumenty klawiszowe, są szczególnie widoczne. Następna kompozycja lidera to 'Tell Me'. W niej grupa swobodnie porusza się w charakterystycznym teksańskim brzmieniu.
Czwarte nagranie to instrumentalne 'Sounds Of Freedom' (dedykowane tajemniczej osobie o inicjałach W.K.), które jest jakby prologiem do kolejnego: atrakcyjnego 'Come Fly With Me' autorstwa Sebastiana Kozłowskiego i Krzysztofa Gorczaka. 'Come Fly With Me' to kompozycja, która powinna trafić do szerokiego grona odbiorców – to utwór przebojowy, który zadowoli nie tylko fanów bluesa.
Zrobiłem mały eksperyment: odsłuchałem kolejno 'Sounds Of Freedom' (Devil Blues), 'Come Fly With Me' (Devil Blues) i kompozycję Kenny Burneta 'Chitlins Con Carne' w wersji, którą wykonał Stevie Ray Vaughan – wyszedł atrakcyjny tryptyk.
Kolejne dwa nagrania są bardziej energiczne. W jednym z nich jest wykorzystany utwór z repertuaru Tino Gonzalesa 'It's Rock & Roll World', a w drugim utwór, który wykonał kiedyś Anthony Gomes 'Wolf In My Henhouse'. Te kompozycje ukazują nowe możliwości: atrakcyjne aranżacje i świetne brzmienie grupy. Solidną podstawę dają: grający na perkusji Kamil Lickiewicz i basista Andrzej Kozłowski (zbieżność nazwisk podobno przypadkowa).
Sebastian Kozłowski to młody gitarzysta, który gra ze smakiem, z wyczuciem dojrzałego i doświadczonego muzyka. To nie są wyścigi po gryfie, tu nie ma nadmiaru dźwięków – jest nastrój, są emocje - to są potrzebne dźwięki.
Płytę zamyka nagranie dodatkowe – radiowa (skrócona do ok. 5 minut) wersja 'Come Fly With Me'. To świetne nagranie promocyjne. I tutaj wpadam w stan przygnębienia: która radiostacja będzie to odtwarzała? Które radio publiczne promuje naszych młodych (i nie tylko młodych) wykonawców bluesowych?
Nie napisałem jeszcze o wokalu. Uważam, że Krzysztof Gorczak znakomicie spełnia swoją rolę nie tylko sposobem interpretacji, ale również barwą głosu. Ci, którzy widzieli i słyszeli Devil Blues na koncertach docenią również jego zachowanie na scenie (skromność to zaleta wszystkich członków zespołu). Wokalista śpiewa po angielsku. To bardzo dobry zabieg. Dzisiaj znajomość angielskiego może kształtować byt – przecież wielu rodaków szuka pracy za granicą. Mam nadzieję, że muzyków grupy Devil Blues taka przymusowa emigracja nie czeka.
W samochodzie słucham muzyki z kaset. Z satysfakcją wyciągnąłem kasetę z nagraną płytą 'Long Time Coming', którą firmuje Jonny Lang i nagrałem na tym nośniku płytę Devil Blues. Dopiero teraz słuchanie muzyki z tej kasety jest przyjemnością. A słuchać płyty 'Demo-cratic Session' mogę wiele razy bez odczuwania znużenia.
Pierwszy raz zetknąłem się z tym zespołem na koncercie Gala Blues Top 2005. Stwierdziłem wtedy, że Devil Blues pokazali starszakom jak się gra. Ale to był chyba słaby żart. Na płycie 'Demo-cratic Session' nie ma żartów. Jest świetna muzyka – a to dopiero debiut. Polecam. StS

1. Before You Accuse Me
2. Dream (Come Back To Me)
3. Tell Me
4. Sounds Of Freedom
5. Come Fly With Me
6. It's Rock & Roll Time
7. Wolf In My Henhouse

bonus track:
8. Come Fly With Me (radio version)

Sebastian Kozłowski – gitara
Krzysztof Gorczak – wokal
Przemysław Zalewski – instr. klaw.
Andrzej Kozłowski – bas
Kamil Lickiewicz – perkusja

powrót


David Gilmour
On An Island
EMI Records – 2006, TT: 52:00

www.davidgilmour.com

Chciałabym zaproponować niezwykle ciepłą płytę z pięknym 'gitarowym smakiem'. Jest to najnowszy projekt Davida Gilmoura – On An Island... Zanim po nią sięgnęłam, przeczytałam tylko jedną, krótką recenzję. Opisany w niej nastrój zaciekawił mnie mocno. Pomyślałam – to chyba to, czego tak bardzo teraz mi brakuje. Szybko się więc o nią postarałam. Pierwszy raz słucham jej o nietypowej porze... 3-cia nad ranem. Kolejna ciężka noc, brak snu. Ciemno i cicho, urok nocy. Ręką sięgam po moje małe CD, które zawsze jest blisko. Nie raz pomogło mi przezwyciężyć rzeczywistość.
Włączam. Pierwsze dźwięki tak bardzo pasują do mojego nastroju, do otoczenia. Już wiem, że dalszą noc 'mam z głowy' :). Kolejne utwory tylko rozbudzają moją wyobraźnię. Sympatia rośnie z każdą sekundą. Nic nie drażni, nie przeszkadza. Zamykam oczy. Muzyka maluje piękne obrazy... 'Widzę' nadmorskie miasto, szum morza, delikatny gwar ulicy, a nawet dźwięk statku, który wpływa do portu... To wszystko, to dźwięki instrumentów. Gitara Gilmoura pojawia się w momencie, kiedy powinna się pojawić. Wkracza miękko i ciepło, nadając całej tej muzycznej poezji – piękną barwę oraz smak, na który 'głodna' byłam od dawna :).
Mój mały opis tej płyty, niech posłuży tym wszystkim, którzy nie mieli okazji jej jeszcze usłyszeć. 'Skosztujcie' ją w porze, kiedy już nic nie goni, nie przeszkadza.
Jestem pewna, że ciemność i cisza wokół, pomoże przeżyć prawdziwą i niepowtarzalną harmonię dźwięków. Beata

David Gilmour – all guitars
Zbigniew Preisner – orchestration
Leszek Możdżer – piano
David Crosby & Graham Nash – vokal
Caroline Dale – cello
Richard Wright – Hammond organ
Robert Wyatta – horn

powrót


John Mayer Trio
Try! Live in Concert
Aware Records – 2005, TT: 64:00

www.johnmayer.com

Chciałbym zachęcić do posłuchania koncertowej płyty młodego gitarzysty. John Mayer urodził się 16.10.1977 r. Pierwszą płytę solową nagrał w 1999 r. Prezentowana tutaj jest szóstą tego muzyka. Przyznam, że nie słyszałem wcześniejszych płyt. Z ich opisu wynika, że była to muzyka w stylu pop-rock (w 2002 roku J.M. zdobył nagrodę GRAMMY w kategorii: Best Male Pop Vocal Performance).
W 2004 roku Eric Clapton zaprosił go do udziału w 'CROSSROADS – Guitar Festival', który odbył się w Dallas . Było to trzydniowe spotkanie największych gitarzystów grających w różnych stylach. Na nagraniach DVD z tego festiwalu John Mayer z zespołem gra własny utwór 'City Love'. Tyle historii – zainteresowanych odsyłam na strony www.allmusic.com.
Zawsze jestem ciekawy, co usłyszę na płycie nieznanego mi zespołu. Typowe trio: gitara, bas, perkusja zapowiadało solidną blues-rockową muzykę – chociaż z drugiej strony, można by powiedzieć, że w tej konwencji wszystko co najlepsze zostało już zagrane. Na płytę składa się jedenaście utworów. Dwa z nich są coverami znanych przebojów, pozostałe to kompozycje Mayera lub zespołowe, ale zacznijmy od początku.
Płytę otwiera dynamiczny (rozgrzewający) utwór rockowy z bardzo ciekawie i czysto brzmiącą – gitarą lidera. Dalej mamy spokojniejszą balladę. Numer trzeci to 'Wait Until Tomorrow' J.Hendrixa. Można go posłuchać na płycie 'Axis: Bold As Love', 1967 r.
Muszę przyznać, że tutaj brzmi świeżo, Mayer wzbogacił go własną solówką w najlepszym stylu. Czwarty utwór to cudowna bluesowa ballada z miękko brzmiącą gitarą, można zamknąć oczy i 'lecieć, lecieć, lecieć…'. Właściwie to by już wystarczyło ale pod nr 6 jest blues, który kołysze jak najlepsze kompozycje J.Hendrixa czy S.R.V (wg mnie to najlepszy utwór na płycie). Dla porządku wspomnę jeszcze o 'I Got a Woman' – to funkowo zagrany przebój Raya Charlesa. Płytę zamyka dynamiczny, rockowy 'Try !'.
Cała płyta jest raczej spokojna, nie ma tutaj 'ostrej jazdy' ale jest wiele solówek najlepszej próby. Trudno mi ocenić wartość techniczną muzyki i technikę gry lidera ale 'wrażenia artystyczne' na 5. Walor płyty bez wątpienia podnosi fakt, że to zapis na żywo (bez poprawek) z żywiołowo reagująca publicznością.
Warto zapamiętać nazwisko Johna Mayera bo to nie jest jego ostatnie 'słowo'. Serdecznie polecam. Sławek

John Mayer – guitar, vocal
Pino Paladino – bass, vocal, [guitar on track 11]
Steve Jordan – drums, vocal

powrót


Matt Schofield Trio
The Trio, Live
Nugene Records – 2004, TT: 53:34

www.mattschofield.com
info o MS

Prezentowany na płycie koncert, został zarejestrowany 13 sierpnia 2003 r. w Bishops Blues Club. Na program składają się utwory różnych kompozytorów. Na okładce płyty Matt napisał m.in. – 'Duża część materiału jest improwizowana i dzięki temu dokładniej pokazuje umiejętności i duszę członków zespołu.'
Jest to pierwszy album Tria. Zespół wykorzystując formułę klasycznego amerykańskiego tria organowego przełomu lat '50/'60, wzbogaca swoje brzmienie o mocną gitarę bluesową, w której słychać piętno – B.B.King’a, A.Collins’a i R.Ford’a [Matt przyznaje, że są to jego mistrzowie].
Płytę otwiera utwór instrumentalny, muzycy jakby się rozgrzewali, mamy tu długie solo na organach, przechodzące w improwizowane solo gitary, całość oparta na solidnym rytmie. Następny numer zaczyna się solówką na gitarze z akompaniamentem organów. Jest to energiczny blues, po raz pierwszy słyszymy też głos Schofield’a, brzmiący miękko i trochę matowo [mnie przypomina R.Forda]. Bloody Murder – to powolny blues. Po śpiewanej [nieco innym niż poprzednio głosem] zwrotce, mamy fantastyczne solo gitary. Widać tu znakomitą technikę gry i swobodę improwizacji lidera. Kolejny utwór to blues o zmieniającym się rytmie z kolejnym solowym popisem czysto brzmiącej gitary.
Jak przystało na koncert klubowy, kolejne utwory to zmiany tępa i nastrojów, od spokojnych kołyszących bluesów z subtelnymi solówkami gitary i vokalem w stylu R.Forda, do prawie rockandrollowego finału. Płyta w całości brzmi świetnie, a muzycy znakomicie budują atmosferę o czym świadczą reakcje publiczności.
Płyta została wysoko oceniona przez krytyków i słuchaczy [mnie też się podoba]. W 'Guitarist Magazine' napisano, że gra M.Schofielda na gitarze jest jak – 'Dynamit', a grę J.Hendersona na organach określono jako – 'Sensacyjną.' 'Blues Revue' – nazwał Matta – 'a master of tone' – [mistrz dźwięku].
Na koniec należy zwrócić uwagę, że płyta była zarejestrowana na żywo i to za pierwszym razem [bez poprawek i 'dogrywek']. Muzycy improwizują pozwalając, aby muzyka rozwijała się i 'rosła' swobodnie. Można przypuszczać, że magia wspólnego grania trzech młodych muzyków pozwoli im wejść na 'szczyty sławy'.
Uważam, że te nazwiska trzeba zapamiętać, bo jeszcze o nich usłyszymy. Sławek

1. Uncle Junior – Alan Evans
2. Everyday I Have The Blues – Peter Chatman
3. Bloody Murder – Patt
4. Treat Me Lowdown – Walker
5. Cissy Strut – Art Neville / Georg Porter Jr
6. Travellin’ South – Albert Collins
7. Sittin’ On Top Of The World – Lonie Carter / Little Walter
8. Hippology – Bruce Katz

Matt Schofield – guitar, vocals
Jonny Henderson – organ
Evan Jenkins – drums

powrót


Matt Schofield
Siftin’ Thru Ashes
Nugene Records – 2005, TT: 55:49

www.mattschofield.com
info o MS

Alex Henderson w recenzji płyty napisał m.in.: 'Blues–rock i blues–jazz to dwa różne światy. Blues–jazz to muzyka m.in.: Jimmy'ego Witherspoon’a i Jack’a McDuff’a. Blues–rock to, Johnny Winter i Stevie Ray Vaughan oraz Jimmy Page. Ale są przypadki, kiedy blues–rock i blues–jazz występują obok siebie. Tak jest w przypadku Robben’a Ford’a oraz na drugiej płycie Matt’a Schofield’a'.
Forma tria z organami Hammonda pozwala uwypuklić jazzowy charakter i brzmienie muzyki zostawiając jednocześnie dużo miejsca na improwizacje. Słychać to doskonale w instrumentalnym utworze 'Djam', gdzie długie [nie znaczy nudne!] improwizowane sola gitary i organów wzajemnie się uzupełniają i 'podkręcają' .
W odróżnieniu od pierwszej płyty album – 'Siftin Thru Ashes' jest nagrany w studio [26.04.2005 r.], a większość utworów to kompozycje własne Schofield'a i zespołu. Nie będę omawiał kolejnych utworów bo wszystkie są ciekawe, zróżnicowane rytmicznie i stylistycznie. Płyta jest zrealizowana według najlepszych wzorców. Utwory szybkie przeplatają się z powolnymi kołyszącymi, a często też swingującymi bluesami. W wokalu lidera słychać podobieństwo do Robben’a Ford’a, ale nie sadzę, żeby to było naśladownictwo. Matt śpiewa w większości utworów i brzmi to naturalnie, a w połączeniu z brzmieniem gitary, bardzo świeżo. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że jest to zdecydowanie płyta gitarzysty, a nie wokalisty. Solówki gitary są pełne improwizacji na tle organów Hammonda, a sola J.Hendersona to improwizacje na akordach 'podgrywanych' przez gitarzystę. Biorąc pod uwagę wiek muzyków – REWELACJA!
Matt Schofield jest dynamicznym i 'elektrycznym' gitarzystą, ale w swoich solówkach w niezwykły sposób umie znaleźć równowagę miedzy frazowaniem blues–rockowym, a niemal swingowym graniem jazzowego bluesa .
W ostatnim utworze na tej płycie, do zespołu [na gitarze basowej] dołącza – Jeff Walker, ale dla mnie zespół brzmi lepiej – jako trio. Muzycy znakomicie się dopełniają i świetnie rozumieją.
Płyta pokazuje, że możliwe jest połączenie pozornie odległych stylistyk blues–rocka i jazzowego bluesa. Brzmi świetnie i zapowiada, że Matt Schofield nie powiedział ostatniego słowa. Dla mnie to numer 1 wśród młodych gitarzystów. Bardzo gorąco polecam. Sławek

  1. All Sou Reed – Schofield / Hare
  2. Siftin’ Thru Ashes – Schofield / Whittick
  3. Djam – Schofield / Henderson / Jenkins
  4. Lights Are On, But Nobody’s Home – Collins
  5. The Letter – Thompson
  6. Back At Square One – Schofield
  7. People Say – Modeliste / Neville / Porter
  8. How I Try – Schofield
  9. On My Way – Schofield / Whittick
10. Middle Ground – Schofield / Whittick
11. Hard Lines – Schofield / Walker

Matt Schofield – guitar, vocals
Jonny Henderson – organ
Evan Jenkins – drums
Jeff Walker – bass [track 11]

powrót


Melvin Taylor & The Slack Band
Dirty Pool
Evidence – 1997, TT: 45:31

www.shs.starkville.k12.ms.us
www.evidencemusic.com
info o MT

Przeglądając u znajomego zbiór płyt, natrafiłem na nieznanego mi gitarzystę [nie ma w tym nic niezwykłego, bo wielu gitarzystów nie znam]. Melvin Taylor – bo o nim mówię, jest już dojrzałym muzykiem [samoukiem] ale dwie płyty, na które wpadłem są niesamowite, a zwłaszcza – 'Dirty Pool'.
Tytuł tego albumu bierze się od utworu Stevie’go Ray’a Vaughan’a [utwór ten, można usłyszeć na płycie – 'Texas Flood']. Są tu jeszcze dwa utwory z repertuaru SRV: 'Telephone Song' i kompozycja Bramhala – 'Too Sorry'. Melvin Taylor 'ścina z nóg' wykonując utwory Stevie’go. Podobnie jak on, jest bardzo sprawnym gitarzystą bluesowym, który cudowne solówki dopełnia ekspresyjnymi partiami wokalnymi. Miejscami mam wrażenie, że to 'Double Trouble' i nie mam na myśli nieudolnych prób naśladowania, tylko oryginalną kontynuację. Można powiedzieć, że Melvin Taylor jest kontynuatorem tradycji 'chicagowskiego' bluesa, którą zapoczątkowali: Buddy Guy i Otis Rush [jego kompozycja też jest zagrana na tej płycie].
Taylor gra tutaj w klasycznym trio – z mocnym elektrycznym basem i solidną 'czujną' perkusją, które znakomicie podkreślają jego możliwości wokalne i niezwykłą technikę gitarowych solówek. W każdym utworze mamy przykłady pokazujące prawdziwego mistrza gitary.
Nie będę 'opowiadał' kolejnych utworów, bo przede wszystkim trzeba ich posłuchać. O każdym musiałbym napisać tak samo – REWELACJA! Właściwie od kilku dni słucham tej płyty przynajmniej raz dziennie i nie mam dość. W grze Taylor'a jest coś, czego dawno nie słyszałem. Może to kolor jego skóry? Chociaż na tej płycie nie ma nic odkrywczego mimo to bardzo, bardzo gorąco ją polecam. Sławek

1. Too Sorry – Doyle Bramhall
2. Dirty Pool – Doyle Bramhall / SRV
3. I Ain’t Superstitious – Willie Dixon
4. Kansas City – Jerry Leiber / Mike Stoller
5. Floodin’ In California – Albert King
6. Born Under A Bad Sing – William Bell / Booker T.Jones Jr.
7. Right Place, Wrong Time – Otis Rush
8. Telephone Song – Doyle Bramhall / SRV
9. Merry Christmas Baby – Lou Baxter / Johnny Moore

Melvin Taylor – guitar, vocal
Ethan Farmer – bass
James Knowles – drums

powrót


Stevie Ray Vaughan & Double Trouble
Texas Flood
Legacy – 1996, TT: 55:09

www.sonymusic.com
info o SRV

'Texas Flood', to debiutancka płyta S.R.V. Posiadam wydawnictwo, które zostało wzbogacone o późniejsze nagrania na żywo. Nazwa albumu pochodzi od tytułu utworu, napisanego przez zapomnianego bluesmana z Houston, Larry’ego Davisa. Trudno przecenić wartość tej płyty. Jej ukazanie się, zmieniło wszystko na ówczesnej scenie muzycznej. 'Wspinając' się na szczyty list przebojów [co wówczas, było niemożliwe dla nagrań bluesowych] zrobiło z Vaughan’a prawdziwą gwiazdę.
Płytę nagrano w trzy dni, ale materiał był grany niezliczoną ilość w wielu klubach. Doskonała technika Stevie’go i jego muzyczna wrażliwość pozwalała mu swobodnie improwizować, co nadawało znanym kompozycjom świeże brzmienie. Utwory na płycie zostały tak ułożone, że mamy wrażenie jakby to był koncert klubowy, gdzie co jakiś czas mamy zmiany tępa i nastroju.
Album rozpoczynają dwie rock & rollowe kompozycje Stevie’go. Pierwsza bardzo szybka, druga natomiast trochę wolniejsza, ale obie energetyczne. Utwór trzeci, to wspomniana już kompozycja L.Davisa. Jest to klasyczny blues z fantastyczną 'solówką' gitary. Następnie mamy dwa covers-y 'podkręcające' tempo płyty, aby w utworze 6 'eksplodować' popisem niesamowitej techniki gitarowej S.R.V., w dość prostej kompozycji. Numer siedem daje trochę oddechu. To kompozycja B.Guya z uspokajającą i czysto brzmiącą gitarą leadera. Wprowadza nas łagodnie w klimat następnego utworu. To powolna ballada wypełniona nastrojowymi solówkami Stevie’go.
Lenny, to imię żony Vaughan’a i to właśnie jej poświęcony jest ostatni utwór. Ponownie pięknie i subtelnie zagrana ballada. To był ostatni utwór, na pierwszej płycie S.R.V. Jej cała zawartość pokazuje tylko, że jego muzyka była bardzo emocjonalna i ściśle związana z jego wrażliwością. Mimo, że czerpał pomysły i grał kompozycje innych muzyków, w każdym utworze pozostawiał ślady swojej duszy.

Rok później, omawiane tutaj wydawnictwo, zostało wzbogacone o utwory grane na żywo. Mamy tu możliwość przekonania się na przykładzie utworu B.Guya, że leader nie 'odgrywał' utworów z nut. Jego solówki są improwizacjami, a jego technika była tylko narzędziem umożliwiającym wyrażenie swoich uczuć.
Ta płyta, to 'lektura obowiązkowa'. Wszystkim bardzo gorąco ją polecam. Sławek

  1. Love Struck Baby – S.R.V., 24.11.82
  2. Pride And Joy – S.R.V., 24.11.82
  3. Texas Flood – L.C.Davis / J.W.Scott, 22.11.82
  4. Tell Me – C.Burnett, 22.11.82
  5. Testify – komp. nieznany, 24.11.82
  6. Rude Mood – S.R.V., 24.11.82
  7. Mary Had A Little Lamb – B.Guy, 24.11.82
  8. Dirty Pool – D.Bramhall / S.R.V., 24.11.82
  9. I’m Cryin’ – S.R.V., 23.11.82
10. Lenny – S.R.V., 24.11.82

Bonus Tracks
11. S.R.V. Speaks, 10.89
12. Tin Pan Alley – R.Geddins, 24.11.82
13. Testify [Live] – komp.nieznany, 23.09.83
14. Mary Had A Little Lamb [Live] – B.Guy, 23.09.83
15. Wham! [Live] – L.Mack, 23.09.83

[13-15] nagrano w The Palace, Hollywood, Kalifornia.

Stevie Ray Vaughan – guitar, vocals
Tommy Shannon – bass
Chris 'Whipper' Layton – drums

powrót


Stevie Ray Vaughan & Double Trouble
'Couldn’t Stand the Weather'
EPIC/Legacy – 1999, TT: 54:59

www.sonymusic.com
info o SRV

Drugi album Vaughan’a potwierdził tylko, że sukces debiutanckiej płyty nie był przypadkowy. Oba sprzedawały się dobrze, a ich autor stał się gwiazdą nowoczesnego bluesa. Wydany w maju 1984 r. album, osiągnął 31 miejsce na liście Billboard’u, a w 1985 r. dostał status 'złotej płyty' [dziś, jest już 'podwójną platyną']. Wielu krytyków sugerowało, że Stevie został namówiony przez wytwórnię do szybkiego nagrania kolejnej płyty, aby wykorzystać sukces albumu 'Texas Flood'. Może i tak było, ale omawiany album 'Double Trouble' jest warty uwagi.
Płytę otwiera, krótki instrumentalny utwór, wypełniony karkołomnymi 'solówkami' gitarowymi, będącymi popisem fantastycznej techniki leadera. W drugim utworze pojawia się brat Stevie’go – Jimmie, wzbogacając (?) brzmienie zespołu swoją gitarą. Mnie utwór nie zachwyca – nie ma bluesowego feelingu. Przy kolejnym słuchaniu pomijam ten 'kawałek'. W trzecim już jest lepiej, tutaj też są dwie gitary, ale powraca 'ciężki' bluesowy rytm, typowy vocal i charakterystyczne brzmienie gitary SRV. Numer czwarty to niezapomniane 'Voodoo Chile'. Słychać w nim, jak wielki wpływ na SRV miał J.Hendrix. I chociaż podobieństwo do oryginalnego wykonania jest duże, to 'solówki' Stevie’go nie pozostawiają cienia wątpliwości, że był już wtedy 'geniuszem gitary'.
W kolejnym utworze SRV i zespół, podążają już bez błądzenia – 'bluesowym tropem'. 'Tin Pan Alley', to piękna bluesowa ballada brzmieniowo zbliżona do estetyki E.Claptona, ale 'piętno' odciśnięte przez SRV w cudownych, subtelnych solówkach jest niezwykłe. Utwór ten można słuchać na okrągło. Na omawianej wcześniej płycie 'Texas Flood' wśród bonusów, jest wykonanie tej ballady 'na żywo' [też fantastyczne]. Ostatnia kompozycja, to instrumentalny, swingujący 'kawałek' pokazujący nie ujawnione wcześniej na płytach możliwości autora. SRV wyraźnie wskazuje nam na swoje zainteresowania jazzem. Pojawia się saxofon, a leader gra jak 'rasowy' gitarzysta jazzowy.
Kolejne utwory dołączone do tego wydania [1999 r.] to nagrania z tej samej sesji, które nie zmieściły się na pierwszym – analogowym wydaniu [1984 r.]. Są to proste rock&rolle, które nie wnoszą nic nowego, ale warte są posłuchania, gdyż pokazują swobodę gry SRV.
Podsumowując. Omawiana płyta nie 'podnosi poprzeczki', ale potwierdza ogromny talent i doskonałą technikę Stevie’go. Pokazuje też, że SRV czerpiąc ze zdobyczy innych gitarzystów, wypracował swój własny styl i brzmienie, które rozpoznawalne jest od pierwszych dźwięków.
Bardzo serdecznie polecam i ten krążek. To kolejna lektura obowiązkowa do posłuchania. Sławek

  1. Scuttle Buttin’ – S.R.V.
  2. Couldn’t Stand the Weather – S.R.V.
  3. The Things [That] I Used To Do – E.Jones
  4. Voodoo Chile [Slight Return] – J.Hendrix
  5. Cold Shot – M.Kindred / W.C.Clark
  6. Tin Pan Alley [aka Roughest Place in Town] – R.Geddins
  7. Honey Bee – S.R.V.
  8. Stang’s Swang – S.R.V.
Rec. 1984 r.

Bonus Tracks
  9. S.R.V. Speaks (11.1989)
10. Hide Away – F.King, S.Thompson
11. Look At Little Sister – H.Ballard
12. Give Me Back My Wig – T.R.Taylor
13. Come On [Pt.III] – E.King
Rec. 18.01.1984 r

Stevie Ray Vaughan – guitar, vocals
Tommy Shannon – bass
Chris 'Whipper' Layton – drums

oraz
Jimmie Vaughan – guitar on 2 i 3
Fran Christina – drums on 8
Stan Harison – tenor saxophone

powrót


Ulf Wakenius
Notes From The Heart
ACT – 2006, TT: 55:00

www.ulfwakenius.com

Wszystkim fanom gitary i muzyki gitarowej, chciałbym polecić płytę znakomitą chociaż stylistycznie odległą od bluesa i muzyki rockowej.
Ulf Wakenius to niezbyt znany ale wysokiej klasy gitarzysta 'jazzowy'. Przez ostatnie kilka lat grał w zespole Oscara Petersona. Płyta 'Notes From The Heart' zawiera kompozycje innego giganta pianistyki jazzowej – Keitha Jarretta. Autor płyty tłumaczy jej tytuł 'Nie jest możliwe odtworzenie muzyki K. Jarreta, można się do niej zbliżyć z innej strony, dlatego tak nazwałem płytę – bo każdą nutę grałem z serca'.
Muzyka prezentowana na płycie jest niezwykle delikatna. Każdy kto zna twórczość Jarretta rozpozna kompozycje, ale wiedza ta nie jest do niczego potrzebna. Muzyka z każdą kolejną nutą wciąga w zaczarowany, nierealny świat. Akustyczne i cudownie miękkie brzmienie gitary jest jak balsam. Płytę można słuchać wiele razy i serdecznie to polecam – bo z każdym słuchaniem ukazują się nowe, zaskakujące subtelnością obrazy 'malowane gitarą'. Płytę można słuchać na dwa sposoby: pierwszy, to uważne słuchanie dźwięków ze zwróceniem szczególnej uwagi na doskonałą technikę gitarzysty i jego partnerów, a drugi, to dać się wciągnąć i pozwolić ponieść marzeniom. Oba są dobre. Ja stosuję je przemiennie.
Fani bluesa i 'ostrego' grania mogą czuć się zawiedzeni. Moim celem nie jest kogokolwiek zmuszać do słuchania takiej muzyki, ale jestem przekonany, że kto da się skusić i wejdzie w ten inny świat, nie będzie żałował. Wystarczy spróbować. Przyznam się, że gitara nie była moim ulubionym instrumentem w muzyce jazzowej. Ta płyta radykalnie zmieniła moje 'widzenie'.
Obszerne omówienie płyty można znaleźć w nr 1-2 /2006 Jazz Forum. Sławek

Ulf Wakenius – guitar
Lars Danielsson – bass, cello, piano
Morten Lund – dr

powrót